Piątek 17 września 2021 | Imieniny: Franciszka, Hildegardy, Roberta

Rejestracja Zaloguj się
golfkwidzyn
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Sport > Szkolny

JUNIORZY W FINAL FOUR!

W dniach 27.02-1.03 odbył się w Kwidzynie półfinałowy turniej mistrzostw Polski juniorów. Rywalami w walce kwidzyniaków do awansu były zespoły z Wrocławia, Zamościa i Legnicy.

 

MTS jako obrońca tytułu był uważany oczywiście jako jedna z tych drużyn, która powinna znaleźć się w finale (zwłaszcza przez atut własnego parkietu). Pierwszy mecz pokazał jednak, że łatwo nie będzie. Starcie z MKS MOS SMS Junior Wrocław przez większość pierwszej połowy było wyrównane. Nieznaczną przewagę MTS wypracował dopiero w jej końcówce, a tuż po przerwie wyszedł na czterobramkowe prowadzenie. I właśnie przy stanie 15:11 coś się zacięło. Kompletnie posypała się gra - zarówno w ofensywie jak i defensywie. Na taki stan rzeczy nie udało się znaleźć recepty i to niespodziewanie wrocławianie wygrali 26:22.

Skład MTS-u: Michalczuk, Żurawski – Nawrocki 6 (1/1), Ossowski 5, Grycman 4, Dulny 3, Dąbrowski 1, Janikowski 1, Majdziński 1, Piekarski 1, Łapacz, Przysowa.

Kary: 12 min. (3x Janikowski, Grycman, Łapacz, Ossowski) + czerwona kartka dla Janikowskiego (gradacja kar).

- Do końca pierwszej połowy graliśmy dość konsekwentnie, dobrze funkcjonowały skrzydła. Tak do 35 minuty w miarę to wyglądało, ale wtedy w kontrze straciliśmy 2-3 piłki i to w momencie kiedy mogliśmy odjechać z wynikiem. W odpowiedzi rywale rzucali bramki i praktycznie mecz zaczął się od nowa. Trochę wkradło się nerwowości w poczynania obronne, nie potrafiliśmy tego uporządkować, w ataku zbyt szybko oddawaliśmy rzuty. Wrocławianie wyszli na 3-4 gole przewagi, które utrzymali do końca. Po prostu nie graliśmy swojej piłki ręcznej, bo nawet biorąc pod uwagę nieskuteczną grę w ofensywie powinniśmy to wygrać - ocenił trener MTS-u Patryk Rombel.

Zatem już drugi pojedynek był tym z kategorii o wszystko. Ewentualna porażka sprawiłaby, że sytuacja kwidzyniaków byłaby wręcz dramatyczna i szanse na awans spadłyby niemal do zera. W takiej samej sytuacji był drugi rywal MTS-u MKS Padwa Zamość. Zatem można było się spodziewać zaciętej walki o każdą piłkę. Pierwsza odsłona meczu była bardzo podobna do tej z meczu z wrocławianami. Dopiero w końcówce, dzięki skutecznej grze z kontry, miejscowi nieco odjechali z wynikiem i do przerwy było 17:13.

Druga połowa była jednak na szczęście zupełnie inna. Kwidzyniacy potrafili utrzymać swoje 3-4 bramki przewagi, a w końcówce jeszcze je powiększyli wygrywając 31:23. Wydaje się, że kluczowym momentem były minuty 53-55, kiedy to przy podwójnym osłabieniu MTS zdobył dwie bramki (obie rzucił Adam Dulny). Ponadto Padwa nie wykorzystała w tym czasie rzutu karnego. Świetne zawody rozegrał Kamil Nawrocki, autor dziewięciu goli oraz także Jakub Żurawski, który zaliczył dużo udanych interwencji w drugiej części gry.

Skład MTS-u: Michalczuk, Żurawski – Nawrocki 9 (2/2), Dulny 5, Grycman 4, Majdziński 4, Janikowski 3, Ossowski 3, Dąbrowski 1, Piekarski 1, Rynk 1, Łapacz, Przysowa.

Kary: 4 min. (Nawrocki, Przysowa)

- Widać było od pierwszej minuty, że siedzi w głowach chłopaków przegrana z MOS-em. Czułem że tak będzie, widziałem po nich jak przeżyli tę porażkę. Z każdą minutą jednak pewność siebie wracała, zaczęła znacznie lepiej funkcjonować obrona, bramkarze też swoje zrobili. Konsekwentnie graliśmy w ataku i ten mecz ułożył się po naszej myśli. Mecz z Miedzią Legnica będzie najcięższym w tym turnieju, ale przystąpimy do niego z większą wiarą i pewnością siebie. Będziemy walczyć o awans do Final Four - zapowiadał Patryk Rombel.

Teoretycznie najcięższe zadanie czekało na naszych szczypiornistów w ostatnim spotkaniu. Legniczanie bowiem w tegorocznych rozgrywkach zanotowali komplet zwycięstw i mimo pewnego awansu nie zamierzali odpuszczać. Jeszcze zanim pojedynek rozpoczął się awans mógł już być w rękach MTS-u, bowiem blisko wygranej nad MOS-em Wrocław była Padwa Zamość, ale to jednak wrocławianie w końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę wygrywając 31:30. Przez taki obrót spraw MTS musiał koniecznie wygrać trzeci mecz, aby awansować. Dobrą informacją jedynie było to, że każde zwycięstwo gospodarzy da im awans, nie musieli mieć konkretnej przewagi nad rywalem. Przy ewentualnym triumfie ośmioma trafieniami mogli wygrać cały turniej, lecz z pewnością nie to siedziało im przed meczem w głowach.

Pierwsze minuty były nerwowe w wykonaniu naszych szczypiornistów. Wynik na styku utrzymywał się do 7 minuty, kiedy to po rzucie Grycmana było 2:3. Potem kompletnie posypała się nasza drużyna. MTS kolejną bramkę zdobył dopiero w 20 minucie (w tym czasie Miedź miała już ich dziewięć). Końcówka pierwszej odsłony była nieco lepsza i dzięki temu udało się zmniejszyć stratę do czterech goli (8:12). Po przerwie oglądaliśmy szybką grę bramka za bramkę. Przez to legniczanie wciąż byli z przodu. Po 40 minucie nastąpił przestój w zespole Miedzi co wykorzystali nasi juniorzy i wreszcie po trafieniu Majdzińskiego doprowadzili do wyrównania (19:19). Chwilę później po golu Nawrockiego MTS wyszedł na upragnione prowadzenie, którego jak się okazało nie oddali do końca. Ostatnie dziesięć minut kwidzyniacy zagrali wręcz koncertowo i dzięki temu mogli cieszyć się z wygranej 27:22 i awansu do Final Four!

Skład MTS-u: Żurawski – Nawrocki 8 (1/1), Majdziński 7, Ossowski 6, Dulny 4, Grycman 1, Janikowski 1, Łapacz, Reguła, Przysowa.

Kary: 4 min. (Janikowski, Majdziński)

- Dzisiaj wiedzieliśmy, że jest mecz o wszystko, ale przed nim było spotkanie, które mogło dać nam awans. W przypadku każdej wygranej zamościan praktycznie mielibyśmy awans dzięki lepszemu bilansowi bramek. Niestety, Padwa w końcówce przegrała po bardzo dziwnym meczu, ponieważ prowadzili już trzema golami na trzy minuty przed końcem. Widziałem po naszych przed spotkaniem, że są trochę podłamani i czułem, że będzie miało to wpływ na ich postawę. Niestety, nie pomyliłem się, bo z początku było widać. Na całe szczęście zdecydowaliśmy się zmienić obronę z 6-0 na 3-2-1 i to pozwoliło nam złapać kontakt z przeciwnikiem. Do przerwy przegrywaliśmy czwórką i w drugiej połowie zachowaliśmy szanse na dalszą walkę. I w tym miejscu ukłon w stronę chłopaków, bo w drugiej połowie pokazali ogromne serce i niesamowitą wolę walki. Nie było praktycznie błędów w obronie, to co rzucali rywale to w większości były jakieś dobitki, gdzieś wpadające po rękach, może tylko z 2-3 gole to akcje klarowne, gdzie troszkę się spóźniliśmy. No, ale powiedzmy szczerze 2-3 po naszych błędach to naprawdę mało. W ofensywie każdy dołożył swoją cegiełkę, charakter i serce, grali z dużą odwagą. Teraz gramy w finale i jest wspaniale - podsumował ostatni dzień zmagań szkoleniowiec kwidzyńskiej drużyny.

Klasyfikacja końcowa:

1. MSPR Siódemka-Miedź Legnica 4p (2-0-1) 87-77

2. MTS Kwidzyn 4p (2-0-1) 80-71

3. MKS MOS SMS Junior Wrocław 4p (2-0-1) 77-83

4. MKS Padwa Zamość 0p (0-0-3) 83-96

Dodatkowa tabela pomiędzy czołową trójką:

1. MSPR Siódemka-Miedź Legnica 2p (1-0-1) 53-47

2. MTS Kwidzyn 2p (1-0-1) 49-48

3. MKS MOS SMS Junior Wrocław 2p (1-0-1) 46-51

Nagrody indywidualne:

Najlepszy bramkarz: Adrian Stachurski (MSPR Siódemka-Miedź Legnica)

Najlepszy strzelec: Kamil Nawrocki (MTS Kwidzyn) - 23

MVP: Bartosz Skiba (MSPR Siódemka-Miedź Legnica)

Pełna kadra MTS-u Kwidzyn na turniej:

Bramkarze: Jakub Michalczuk, Szymon Kutiak, Jakub Żurawski

Zawodnicy z pola: Adam Dulny, Jakub Reguła, Nicolas Dąbrowski, Kamil Łapacz, Arkadiusz Ossowski, Dominik Boryń, Kamil Nawrocki, Maciej Majdziński, Bartosz Grycman, Paweł Rynk, Kelian Janikowski, Damian Przysowa

Oceń artykuł
Autor: Jarosław Kowalski | Wtorek 3 marca 2015 | 000 11346
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2021 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem