Piątek 17 września 2021 | Imieniny: Franciszka, Hildegardy, Roberta

Rejestracja Zaloguj się
golfkwidzyn
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Felietony

A JA SIĘ PYTAM, GDZIE TA KULTURA?

Polacy słyną na świecie z kilku rzeczy. Wódki, tradycyjnej kuchni oraz gościnności i otwartości w stosunku do obcych. O ile dwie pierwsze teorie to kwestia gustu, to zastanówmy się jaki jest nasz stosunek zarówno do obcych, jak i względem siebie. Jak wygląda rzeczywistość? Czy naprawdę jesteśmy tak mili dla innych, czy jest to jedynie nadinterpretacja nieco wyidealizowanej wizji, którą sami o sobie stworzyliśmy?

 

Co z tą kulturą?

Wedle ogólnie przyjętych, niepisanych norm, kiedy spotykam innego człowieka, wypada żebym się z nim przywitał. Jest to odpowiednie zachowanie, przez wielu wręcz oczekiwane. Czyżby? Z badań, które przeprowadziłem „na własnej skórze”, narażając się na dryfowanie pośród morza ludzkich spojrzeń, wynika coś zupełnie innego. Oczywiście wyniki te łatwo jest podważyć, ponieważ nie są one poparte naukowymi dowodami, a poza tym bardzo lubimy podważać coś co bezpośrednio nas dotyka, nie mniej jednak są one wymiarem tego jak naprawdę wygląda nasza kultura, z którą tak się obnosimy. Badanie przeprowadzone, na niczego nieświadomych ludziach, polegało na tym, żeby z każdym przypadkowo spotkanym przechodniem, pasażerem w autobusie lub pociągu, przywitać się przysłowiowym „Dzień dobry”. Przy zastosowaniu tej metody przy około stu podejściach, otrzymałem zaledwie kilka odpowiedzi. W większości ludzie odwracali wzrok, spoglądali na mnie jak na osobę chorą psychicznie lub kwitowali całą sytuację stosownym komentarzem. Dlaczego dzieje się tak, że w jednej sytuacji przywitanie się jest w porządku, w innej traktowane jest jako odchył od normy? Odpowiedzi na to pytanie można szukać w nieco dziecinnym rozumowaniu. Dla zobrazowania zamieńmy w tym badaniu moją osobę, na małe dziecko, które hipotetycznie podeszłoby do stu osób i powiedziało: „dzień dobry”. Wydaje mi się, że w takim układzie wzrost odpowiedzi, na przywitanie małego dziecka, byłby znaczący. Czym więc się różni postrzeganie dorosłej osoby, od postrzegania dziecka? Otóż tym, że dziecko nie nosi w sobie żadnego balastu emocjonalnego, aż do czasu, kiedy rodzice nauczą je odczuwać dobro i zło. Innymi słowy im człowiek jest starszy, tym częściej w obcym widzi potencjalne zagrożenie. Skoro dziecko nie niesie balastu emocjonalnego, spotykając dziecko, które się z nami wita, nie czujemy się w żaden sposób zagrożeni, toteż bez krępowania się, zazwyczaj z uśmiechem na ustach, odpowiadamy mu.

Oczywiście nie oczekuję, że wszyscy będą mówić sobie dzień dobry, ale warto byłoby zastanowić się nad swoim podejściem względem drugiego człowieka.

 

Szczęście, dobre sobie

Kolejnym badaniem, które staram się przeprowadzać każdego dnia, jest emanowanie szczęściem, uśmiechanie się bez powodu, także do przechodniów, których mijam na swojej drodze. Reakcje, z którymi się spotykam są bardzo zróżnicowane. Większość osób mija się wzajemnie, jak przeszkody podczas biegu z reklamówkami, ze sklepu do domu lub gdzieś tam, z głowami zwieszonymi jak na ścięcie. Część osób ucieka wzrokiem lub do teorii z nadszarpniętą psychiką, część wyśmiewa, niewielka część odpowiada uśmiechem. Niby to jest normalne, ponieważ każdy ma „swoje sprawy” i musi jak najszybciej je załatwić, żeby móc odpocząć przed telewizorem, ale z drugiej strony wydaje się, że całkowicie uszło z nas życie. To co od siebie dajemy, to zazwyczaj do nas wraca, więc im bardziej będziemy wobec siebie radośni i będziemy chcieli dzielić się tą radością z innymi, tym częściej wokół nas będzie pojawiało się szczęście. Jeśli natomiast będziemy bez ustanku oddziaływać na siebie złością, tym częściej zło będzie pojawiać się w naszym życiu.

Żyjemy w trudnych czasach, mimo wszystko. Ludzie, których mijamy na ulicy są coraz bardziej smutni i przesiąknięci brudną rzeczywistością. Snują się jak jawy, między kolejnymi powinnościami, w których się zamykają – praca, dom, szkoła. W tym ściśle określonym i uregulowanym porządku, coraz częściej pozbawiamy się możliwości odczuwania szczęścia bez powodu. Tracimy ludzkie odruchy. Stan głębokiego szczęścia jest jednym z naturalnych uczuć, w jakich człowiek powinien trwać bezustannie. Niestety gryzie się to znacząco z systemem życia w dzisiejszych czasach, stąd na ulicach tyle ponuraków.

 

„Chcę byś wysłuchał tych słów, o jedno proszę pozwól. Znajdź w sobie siłę na dobro, na wiedzę i na rozum. Zatrzymajmy się w pędzie, nikt nie pamięta po co biegnie. Czy na pewno po szczęście, czy sam bieg nie jest biegu sensem.”

Leszek Kaźmierczak

Oceń artykuł
Autor: Patryk Żaglewski | Piątek 4 kwietnia 2014 | 000 9912
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2021 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem