Piątek 17 września 2021 | Imieniny: Franciszka, Hildegardy, Roberta

Rejestracja Zaloguj się
golfkwidzyn
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Felietony

TO BYŁ DŁUGI „PORÓD” (TRYBUNA DLA WSIECH)

„Trybuna dla wsiech” to miejsce w naszej gazecie na wolną dyskusję o wszystkim co się dzieje w mieście i okolicy (albo ma bezpośredni związek z Kwidzynem). Artykuły czytelników stanowią doskonałe uzupełnienie tekstów tworzonych przez stały zespół redakcyjny. Dzisiaj prezentujemy felieton Michała Bielawskiego, który tym razem wziął na tapetę kwidzyński most.

 

To był długi „poród”

 

Dzień 21 lipca 2013 r. zapisany będzie w historii naszego regionu jako bardzo ważne wydarzenie. Zakończył się bowiem ponad 20-letni „poród” na oczekiwany most przez Wisłę. Most ten połączył nie tylko prawy i lewy brzeg tej największej polskiej rzeki, ale zbliżył Powiśle do Kociewia. Ten piękny „noworodek” o długości 808,5 m umożliwia szybszy dojazdu zarówno do Trójmiasta, jak również do Torunia z wykorzystaniem autostrady A1, ale także krótszy dojazd do drogi krajowej 22, prowadzącej do zachodniej granicy kraju. Ucieszy też grzybiarzy, którzy co roku udają się na zbiory w Bory Tucholskie. Na ile przyczyni się on do rozwoju gospodarczego regionu, o czym się mówi, pokaże czas. Z pewnością ułatwi kontakty mieszkańcom Kwidzyna i Gniewa oraz pobliskich miast. Ucieszy głównie zmotoryzowanych, wśród których też jestem. Już widać zwiększony ruch turystyczny w Kwidzynie.

Wstęgę przecięto kilka razy, kropidło biskupie poszło w ruch, bo bez tego niczego uruchomić nie można (więc każdy przejazd będzie szczęśliwy). Oby tak było, ale życie jest życiem. Rozpoczął się ruch na moście.

Pan burmistrz Andrzej Krzysztofiak zwracając się do pana premiera powiedział: „Wielu obiecywało przez te 23 lata a tylko Pański rząd słowa dotrzymał. Dziękuję za tę długo oczekiwaną przeprawę”. (PK nr 25 (450)).

Wśród tych, którzy obiecywali zbudowanie mostu w krótkim czasie, byli inicjatorzy jego budowy, na czele z panem A. Krzysztofiakiem, L. Czarnobajem i ich kolegami. O tych obiecankach pisałem w sumie, w 13-nastu moich felietonach w Kurierze Kwidzyńskim i Pulsie Kwidzyna. Pozwolę więc sobie niektóre ich fragmenty przypomnieć.

Jest rok 2000. Kurier Kwidzyński w artykule pt. „Papierowy most” czytamy: „Od kilku lat jak bumerang wraca na łamy Kuriera Kwidzyńskiego temat budowy mostu na Wiśle niedaleko Kwidzyna. Na początku pragnę zaznaczyć, że nie jestem przeciwnikiem jego budowy. Wręcz przeciwnie, chciałbym też z niego korzystać. Potrafię jednak realnie patrzeć na sprawę.”, a dalej: „Jeśli ktoś jest na tyle naiwny i wierzy tym panom, że budowa mostu rozpocznie się wcześniej, niż za 5-10 lat, to zobaczy jej początek tak, jak widział most pontonowy w Korzeniewie w ubiegłym roku i w roku bieżącym, o czym zapewniała władza...”. Panowie, czy moje przewidywania się nie sprawdziły?

W tym samym roku: „Pan poseł odkrywa karty” (KK nr 49/492) - „Decyzja w sprawie mostu «jest na tak», teraz to tylko kwestia działania władz miejskich i regionalnych oraz podpisania umowy z rządem na politykę regionalną, w której by się ta sprawa znalazła, bo ona nie znajdzie się w budżecie centralnym” powiada pan poseł. Pozwolę sobie zapytać pana posła, czy może przedstawić dokument rządowy, w którym przeczytałbym o decyzji „na tak”?

Mijają kolejne dwa lata. „W programie telewizyjnym „Panorama” (14 lutego 2002 r. - mam nagranie) powiada pan burmistrz A. Krzysztofiak: «Most jest dla nas życiodajną koniecznością i obawy o to, że może zostać skreślony z inwestycji, spędzają nam sen z powiek». I słusznie, kiedy nie potrafiono spojrzeć realnie na możliwości realizacji tak poważnej inwestycji. Górę brało zwykłe chciejstwo, a dalej: «Jeśli w tym roku rozpocznie się budowę, to w 2004 r. będziemy mogli bezpiecznie przejechać». No i czemu pan się nie przejechał po tym moście panie burmistrzu? Jeszcze raz podkreślam most jest potrzebny, ale nie szum wokół jego budowy, lecz realne możliwości finansowe państwa»”.

W gdańskim dodatku Gazety Wyborczej z dnia 13 i 14 kwietnia 2003 r. artykuł „Kwidzyński most do Europy”. Warto też zacytować wypowiedź pana starosty Leszka Czarnobaja w tej samej gazecie – «Jeśli minister Marek Pol zgodzi się wpisać go na listę inwestycji, które mogą być realizowane z funduszy strukturalnych Unii, to myślę, że zostanie on wybudowany szybko w ciągu kilku lat. Jeśli program się opóźni, co nie daj Boże, inwestycja mogłaby się przedłużyć w nieskończoność». No i przeciągnęła się panie starosto jeszcze o siedem lat”

Panowie Maciej Płażyński - wówczas marszałek Sejmu, Jacek Kurski i Marek Biernacki wicemarszałkowie województwa pomorskiego „wodę lali”, a panowie z kwidzyńskiego „Ratusza” święcie wierzyli, że oni mogą załatwić budowę mostu. Wiadomo było w 2004 r., że ten most nie stanie jeszcze za dwa lata.

Nie mogę pominąć innego felietonu z 9.06.2004 r. z Pulsu Kwidzyna pod tytułem „Co jest ważne dla władzy”. Ważne jest pokazywanie i fotografowanie się z nią, a przede wszystkim wiara we wszelkie obiecanki. No i później opowiadanie tego radnym. A co udało się załatwić u pana wicepremiera Jerzego Hausnera? Padła deklaracja, że do 10 czerwca 2004 r. zapadnie pozytywna decyzja o wpisaniu mostu do SPO - schodzi to jakby z budżetu województwa pomorskiego, choć nie w całości. Jeśli ta deklaracja złożona publicznie zostanie dotrzymana i minister Andrzej Piłat słowa danego przez telefon panu premierowi dotrzyma, to ci, którzy wątpili w to, że ten most zostanie zbudowany, myślę powinni przestać. Zaś niektórzy mówili, że wyrośnie im kaktus, powinni zacząć go pielęgnować i podlewać, bo pewnie im wyrośnie” (pełna wypowiedź na sesji Rady Miasta). Pozwolę sobie panie burmistrzu A. Krzysztofiak zapytać, tak jak pytałem pana Leszka Czarnobaja, kto to są ci „niektórzy”, którym pan radził podlewać kaktus. Po co te ogólniki? Podać ich nazwiska i okoliczności, w których pan słyszał o wyrośnięciu kaktusa. Zapytam, czy pan wie co to jest wstyd?

Panu L. Czarnobajowi pewnie nie jest wstyd opowiadając bzdury na zasadzie „jedna baba drugiej babie”, bawiąc się w plotkowanie.

Ponieważ pan burmistrz traktował te obiecanki poważnie, a ja nie, więc zaproponowałem, żeby je podlewać i pielęgnować, aby zmieniły się w decyzje rządowe, bo zaczną więdnąć, a w konsekwencji znajdą się w śmietniku (PK nr 25/60).

Stukali, pukali do różnych notabli w Ministerstwie Infrastruktury i u senatora Longina Pastusiaka, a efekt tych starań był taki „w przyjętym w ubiegłym tygodniu przez Sejm budżecie na 2005 r. zostały zagwarantowane pieniądze na budowę mostu, ale w Płocku. Panowie władza czekam na was po tamtej stronie, ale nie wcześniej jak w 2008 r., więc nie spieszcie się”.

I już by zamknąć fragmenty moich felietonów ostatnie zapiski z 7 maja 2008 r. w „Moje na wierzchu” (PK nr 16/229). Pisałem tak: „Można by podać jeszcze wiele przykładów, ale po co się pastwić nad ludźmi, którzy chęci mieli wiele, lecz zabrakło im wyobraźni i umiejętności w walce o słuszną sprawę. Tak czy inaczej wyszło na moje. Piszę o tym nie dlatego, że mam jakąś satysfakcję z tego, o czym przed laty pisałem, lecz dlatego, że potrafiłem spojrzeć realnie na możliwości powstania tak wielkiej inwestycji w ówczesnym czasie”.

Trzeba przyznać, że mimo braku wyobraźni, zwykłego chciejstwa, umiejętnego realnego spojrzenia na sytuacje gospodarczą państwa, a także polityczną, władze Kwidzyna uparcie dążyły do zrealizowania budowy mostu przez Wisłę. Dwadzieścia lat, to nie mało na osiągnięcie postawionego sobie celu. Miejmy nadzieję, że zostanie on osiągnięty w planowanym czasie.

W kronikach Kwidzyna to wydarzenie zapisze się gospodarzom na plus i słusznie. Jeśli faktycznie budowa mostu zakończy się w grudniu 2012 roku, będziemy mogli mówić, że otrzymaliśmy piękny prezent świąteczny.

 

I tyle z niektórych moich zapisków. Zostawmy już temat i cieszmy się, że finał osiągnięty.
Oceń artykuł
Autor: Michał Bielawski | Środa 21 sierpnia 2013 | 001 6212
ag
24-08-2013, 22:57
IP: 88.220.168.18
b r a w o
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2021 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem