Piątek 17 września 2021 | Imieniny: Franciszka, Hildegardy, Roberta

Rejestracja Zaloguj się
golfkwidzyn
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Felietony

TRZYNASTEGO GRUDNIA ROKU PAMIĘTNEGO…

Mroźny i słoneczny niedzielny poranek nie zapowiadał początkowo niczego nadzwyczajnego. Wstałem wcześniej, bowiem już o godzinie 8-mej rano mieliśmy wyznaczoną zbiórkę uczestników ważnego kursu podnoszenia kwalifikacji. Stwierdziłem, że po raz kolejny zepsuł się ruski telewizor, nie budząc jednak domowników udałem się piechotą do ówczesnego Zespołu Szkół Budowlanych. Pracując w banku zdawałem sobie sprawę z możliwości utraty stanowiska za mój nonkonformizm, a ponieważ prowadziłem również dodatkowo wykłady na kursach przysposobienia zawodowego, postanowiłem sam poszerzyć swoją wiedzę zawodową w branży budowlanej. W sprytny sposób zapisałem się zatem na kurs kwalifikowanego betoniarza. Nie tylko ja uważałem wtedy, że gdyby doszło do jakichkolwiek represji, to łopaty nikt już nam z ręki nie wydrze. A skoro tak, to warto być fachowcem wyżej kształconym. Po zdaniu egzaminów praktycznych i teoretycznych, mieliśmy właśnie 13-go grudnia 1981 uroczyście odebrać świadectwa ukończenia kursu. Trudno sobie dzisiaj wyobrazić, ile trzeba było w tamtych czasach zachodu, by cokolwiek zdobyć na zorganizowanie imprezy. Prawie wszystko na kartki, a do tego trudności aprowizacyjne. Niemniej jednak, przygotowany catering, tak to nazwijmy, był jak na owe czasy całkiem bogaty. Nastroje wszystkich uczestników uroczystości zakończenia kursu były niestety zmącone hiobową wieścią o stanie wojennym. Właśnie tam po raz pierwszy dowiedziałem się o tym przykrym i brzemiennym w skutki wydarzeniu. Dyrektor szkoły starając się zachować stoicyzm, oznajmił nam, że w myśl ogłoszonego dekretu Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego jesteśmy w tym miejscu zgromadzeniem nielegalnym i powinniśmy się jak najszybciej w spokoju rozejść do swoich mieszkań. Rozdano pośpiesznie świadectwa ukończenia kursu. Przygotowany garmaż pozostawiliśmy w gestii pani intendentki, niech robi z tym, co zechce, na przykład przekaże do domu dziecka lub wyśle do głodującej Somalii. Wódeczność zaś postanowiliśmy zutylizować w trybie pilnym tak, że niektórzy, co sobie zbytnio pofolgowali, mieli problem z obraniem kursu do miejsca stałego pobytu. Mnie, ponieważ wykazałem nieco wstrzemięźliwości i całkiem dobrze trzymałem się na nogach, przypadło holowanie jednego z absolwentów, mieszkającego akurat na moim osiedlu. Mijając po drodze patrol pieszy Ludowego Wojska Polskiego, mój kompan przystanął, zasalutował do czapki – uszanki i na całe gardło rozdarł się KRA… KRA… KRA… Zamknij dziób, bo nas jeszcze internują - próbowałem go bezskutecznie uciszyć. Żołnierze jednak dumnie przemaszerowali, starając się nie zwracać na nas uwagi. Tyle mojej retrospekcji.

Stan Wojenny, będący ciemną kartą w historii Polski, odcisnął się mocnym piętnem. Najwyższa danina krwi złożona przez tych, którzy nie godzili się z istniejącym stanem rzeczy, liczne internowania, pobicia i morderstwa polityczne, dramaty rodzinne oraz ogólne zastraszenie społeczeństwa - to skutki działań tych, którzy po dzień dzisiejszy próbują wmówić, że stan wojenny był wybawieniem dla Polski. Po dzień dzisiejszy wielu uważa, że było to mniejsze zło, a ówczesnych przywódców reżimowych z generałem Jaruzelskim na czele uważa za bohaterów narodowych. Nie przedstawiono też dokładnej analizy sytuacji geopolitycznej, jaka istniała przed trzynastym grudnia i nie wyjaśniono, dlaczego nie doszło do porozumienia między władzą a ruchem społecznym Solidarność i nie wprowadzono reform. Czy tłumaczenie, że w tamtych czasach wszystko było uzależnione od Związku Radzieckiego, niegodzącego się na żadne reformy, jest w pełni uzasadnione? Jest wielu historyków i polityków, z którymi osobiście się zgadzam, twierdzących, że Związek Radziecki miał w tym czasie bardzo ograniczone pole manewru, ze względu na własną sytuację. Po pierwsze znalazł się pod presją lansowanego przez prezydenta Reagana programu gwiezdnych wojen, dalej był pogrążony w konflikcie afganistańskim. Ponadto doradcy twardogłowego przywódcy Kraju Rad zaczęli dostrzegać problem możliwości rozwoju pełzającej rewolucji w innych krajach Bloku Wschodniego, a także we własnych republikach. Po upadku komunizmu w roku 1989, w co niestety coraz więcej zaczyna dzisiaj wątpić, w Polsce stała się rzecz dziwna. Układ z Magdalenki i „gruba kreska” sprawiły, że dzisiaj bojownicy o wyzwolenie spod komunistycznej hegemonii i ofiary stanu wojennego, znajdują się w znacznie gorszym położeniu, aniżeli ich oprawcy i kolejni ich spadkobiercy. Nie osądzono do końca osób odpowiedzialnych na skutki stanu wojennego, a paradoksem niebywałym, jaki miał miejsce podczas ostatniego procesu, było prawomocne skazanie opozycjonisty Adama Słomki, domagającego się przed sądem sprawiedliwości. 

 

Oceń artykuł
Autor: Andrzej Baczewski | Środa 12 grudnia 2012 | 000 3464
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2021 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem