Środa 28 lipca 2021 | Imieniny: Aidy, Innocentego, Marceli

Rejestracja Zaloguj się
golfkwidzyn
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Zdrowie i uroda > Medycyna

TRANSPLANTACJA - PRZEPUSTKA NA NOWE ŻYCIE

Gdy kończy się nadzieja, gdy za żadne pieniądze nie można nabyć odpowiedniego lekarstwa, gdy przestajemy oddawać mocz, a wstanie z łóżka i najmniejszy ruch może spowodować atak serca, jedynym ratunkiem jest przeszczepienie nowego narządu. W środę 26 stycznia obchodzony jest Ogólnopolski Dzień Transplantacji, kiedy w 1966 roku w I Klinice Chirurgicznej Akademii Medycznej w Warszawie po raz pierwszy z powodzeniem przeszczepiono nerkę

Transplantologia to metoda leczenia polegająca na wszczepieniu w miejsce chorego organu, narządu pochodzącego od dawcy. Najczęściej przeszczepianymi organami są: nerki, serce, wątroba. Inne takie jak np. jelito cienkie, trzustka również mogą być przeszczepiane.

DOSTAŁAM „DRUGIE ŻYCIE”

Jedną z osób, która poddana była transplantacji narządu jest Dorota Kupis, która postanowiła opowiedzieć nam o swojej chorobie.

 W wieku ośmiu lat zachorowałam na ostre kłębkowe zapalenie nerek, jednak nikt nie przypuszczał, że przejdzie to w taką przewlekłą postać. Jest to choroba, która nie boli i nie daje żadnych objawów - przebiega w sposób utajony. Przez lata tkwiła we mnie choroba autoimmunologiczna, która niszczyła własny narząd. Nerki są dwie, mają zasób swoich nefronów i przez jakiś czas mogą funkcjonować, jednak w pewnym momencie brakuje komórek, które we właściwy sposób powinny filtrować naszą krew. W wieku 19 lat, przy okazji badań kontrolnych, przeprowadzona została diagnostyka i zaczęły pojawiać się objawy w postaci nadciśnienia tętniczego, obrzęki, białkomocz. Dostawałam wówczas leki sterydowe i immunosupresyjne, które hamowały rozwój choroby. Po niedługim czasie ponownie wykonałam badania kontrolne, które wykazały obowiązkowe wykonywanie dializ. Trwały one przez trzy miesiące i były najtrudniejszym okresem w moim życiu. Nie potrafiłam się z tym pogodzić. Dializy odbywały się trzy razy w tygodniu, co drugi dzień. W tym samym czasie do otrzewnej podłączony miałam cewnik, jednak musiałam przejść kurs dializ otrzewnowych i zdać egzamin. Niestety, nie wszystkim się to udawało. Jest również tzw. ręczna dializa otrzewnowa, z którą wszyscy pacjenci muszą być zaznajomieni np. w przypadku braku prądu. Mnie przez okres dializ zdarzyło się nie mieć prądu w domu i wówczas musiałam przeprowadzić ręczną dializę.

Nie ukrywam, że początkowo miał to być przeszczep rodzinny, który polega na doborze członków rodziny i sprawdzeniu zgodności grupy krwi. W moim przypadku złożyło się dość niefortunnie, gdyż moja mama ma grupę AB, tata - 0, brat - B, a ja A. Jedyną osobą, która się zakwalifikowała był mój tata, który posiada uniwersalną grupę krwi. Długo namawiano mnie do tego przeszczepu, jednak w trakcie wyjazdu na przepustkę znalazł się dawca. 8 marca 2002 roku w szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie miałam przeszczep nerki. Na liście biorców byłam pierwsza, gdyż mój antygen tkankowy był najbardziej zgodny z antygenem tkankowym dawcy. Miałam szczęście, bo u mnie nerka od razu się przyjęła, a u mężczyzny, który dostał drugą nerkę od tego samego dawcy, ruszyła dopiero po dziesięciu dniach. Początkowo miałam wrażenie, że czuję w sobie tą obcą nerkę, jednak z czasem to minęło. Od samego początku, wierzyłam, że wszystko się uda i nie dopuszczałam do siebie pesymistycznych myśli.

Otrzymałam drugie życie i już nie jestem przywiązana do maszyny. Przyznam, że jest coś w tym „drugim życiu”, które chce się wykorzystać jak najlepiej, zwłaszcza teraz. W chwili obecnej jestem mamą 2-letniego Jasia i cieszę się, że udało mi się pokonać tę chorobę.

Bez zastanowienia spisałabym oświadczenie woli, wiedząc, że i ja mogę uratować czyjeś życie.

 

oswiadczenie

Oceń artykuł
Autor: Anita Przepiórka | Czwartek 27 stycznia 2011 | 000 18450
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2021 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem