Wtorek 25 czerwca 2019 | Imieniny: Łucji, Wilhelma, Albrechta

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > e-radio

SZPITAL PONOWNIE POD LUPĄ

NIESZCZĘŚLIWY ZBIEG OKOLICZNOŚCI?

W niedzielę 9 stycznia, niedaleko Laskowic (gmina Prabuty) znaleziono zwłoki 40-letniego mężczyzny. Kilka godzin przed śmiercią był on pacjentem kwidzyńskiego Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Zdrowie”. W dniu śmierci sprawę nagłośniły media, gdyż okazało się, że krewni są niezadowoleni z postępowania służb medycznych. W tej sytuacji Prokuratora Rejonowa w Kwidzynie wszczęła śledztwo.

W związku z nieszczęśliwym wypadkiem zwołana została konferencja poświęcona wyjaśnieniu niedomówień dotyczących śmierci 40-letniego mieszkańca Laskowic - Romana Rulka. W spotkaniu uczestniczył Leszek Czarnobaj - prezes Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „Zdrowie”, Jerzy Godzik - starosta kwidzyński i Grzegorz Kurowski - dyrektor medyczny szpitala w Kwidzynie.

 

„PECHOWA” SOBOTA

W sobotnią noc 40-latek bawił się u swego kolegi w sąsiedniej wsi. Gdy nocą wracał na piechotę do domu przewrócił się i doznał urazu głowy.

- O godzinie 01.50 karetka pogotowia przekazała chorego do szpitalnego oddziału ratunkowego, gdzie został przebadany i zaopatrzony chirurgicznie. Stwierdzono ranę w okolicy potylicy oraz zrobiono zdjęcie radiologiczne czaszki, które nie wykazało żadnych zmian pourazowych. Rana została zaszyta, a pacjent poddany został wszelkim niezbędnym badaniom. Pacjent miał równe źrenice, reagujące na światło, tak że nic złego u chorego w tym czasie się nie działo. Dalej był w stanie dobrym, bez żadnych odchyleń od normy. Prawdopodobnie był pod wpływem alkoholu, jednak nie mamy na to znaczących dowodów, gdyż nie robiliśmy badań pod tym kątem - zapewniał Grzegorz Kurowski. - Mężczyzna miał zostać na oddziale do rana, jednak nalegał na wyjście, gdyż jak najszybciej chciał znaleźć się w domu. Nie było żadnych przeciwwskazać do wypisania tego pacjenta, a my nie możemy zabronić mu wyjść ze szpitala na własne żądanie. O godzinie 03.30 nadarzyła się okazja, bo karetka pogotowia wyjeżdżała do Prabut z przewozem innej chorej. Pacjent wręcz wyprosił o przewiezienie go karetką do domu. Normalnie pacjent zostałby do rana i ktoś z rodziny odebrałby go. Mężczyzna, który jechał do domu karetką pogotowia, poprosił o wysadzenie około 500 metrów od domu. Kierowca karetki nalegał, jednak pacjent podkreślał, że nie jest ubezwłasnowolniony i nikt nie odebrał mu praw obywatelskich. Niestety, nie wiemy co dalej działo się z 40-latkiem.

 

„CZARNA” NIEDZIELA

Następnego dnia o godzinie 10.06 wezwano karetkę pogotowia do mężczyzny leżącego w okolicach figurki, przy której został wysadzony. Lekarz, który przybył na miejsce zdarzenia, stwierdził zgon z przyczyn naturalnych i bez udziału osób trzecich. Wezwano wówczas policję i prokuraturę, która wszczęła postępowanie w tej sprawie.

- Studiując dokumentację medyczną, z naszej strony nie widać żadnego błędu. Jedyne co mogliśmy wówczas zrobić, to poprosić o podpisanie przez pacjenta oświadczenia, że na własną prośbę wysiada w tym miejscu i jest poinformowany o zagrożeniu zdrowia lub życia. Gdyby mężczyzna podpisał takowe oświadczenie, być może całego tego zdarzenia by nie było. Niestety, takie przypadki się zdarzają i jest to dla nas nauczka, aby na przyszłość wprowadzać zmiany i żądać od pacjentów podpisów przy tego typu zdarzeniach - wyjaśniał Grzegorz Kurowski. - Jest nam przykro, że ten człowiek zmarł i dołożymy wszelkich starań, by w naszym zakresie wyjaśnić tę sprawę.

Oceń artykuł
Autor: Anita Przepiórka | Piątek 14 stycznia 2011 | 000 9118
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2019 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem