Wtorek 24 maja 2022 | Imieniny: Joanny, Marii, Zuzanny

Rejestracja Zaloguj się
golfkwidzyn
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Gospodarka > Samorząd

BOGATE MIASTO Z NISKIMI PENSJAMI

Kwoty minimalnego miesięcznego poziomu wynagrodzenia zasadniczego na poszczególnych szczeblach zaszeregowania pracowników samorządowych wzrosły o 300 zł. Zmiany weszły w życie 1 października br. Jednak nie wszyscy zatrudnieni w instytucjach miejskich posiadają status urzędnika samorządowego i to głównie ich wynagrodzenia stają się doskonałym źródłem oszczędności pracodawcy. Analizujemy, jak to wygląda w kwidzyńskich realiach.

 

Płaca minimalna

Historia płacy minimalnej jest niemal tak stara jak świat. Zapisy dotyczące minimalnego wynagrodzenia znajdziemy już w Kodeksie Hammurabiego (obok wprowadzenia zasady „oko za oko, ząb za ząb” i nakazu rekompensaty za zranienie cudzego niewolnika). Zjawisko to przetrwało do dzisiejszych czasów i ma się całkiem dobrze.

Płaca minimalna jest nierozerwalnie związana z aktualną polityką kadrową w samorządach lokalnych, bo nie sposób uniknąć też smutnej refleksji, z którą od lat mierzą się one jako pracodawcy - warunki finansowe zatrudnienia w tym sektorze od dawna przestały być konkurencyjne. Zatrudnienie pracownika z pensją w wysokości średniej krajowej wiąże się z odpowiednim dodaniem kosztów składek na ZUS czy też wpłaty na fundusze pracownicze. Na to wielu samorządów nie stać i zaczynają oszczędzać.

Praca w urzędzie kojarzy się jako stabilna, choć niezbyt dobrze płatna. Średnie wynagrodzenie pracowników samorządowych w Polsce wynosi 3740 zł brutto, choć wciąż duża liczba urzędników zarabia najniższą krajową.

 

Płaca minimalna to duży margines

Jednym z podstawowych czynników, kształtujących wydatki związane z zatrudnianiem pracowników, jest pensja minimalna. Chociaż, jak pokazuje raport Eurofund, takie zarobki dotyczą 14 proc. aktywnych na rynku pracy Polaków (w Kwidzynie aż 17,24 proc.), to nadal ten mechanizm budzi sporo kontrowersji, bo nie dotyczy on wyłącznie początkujących pracowników.

Radna Jolanta Ważna (KWW Kwidzyniacy) chciała sprawdzić jak to wygląda w miejskich jednostkach i wystąpiła w trybie interpelacji o uzyskanie tych danych. Sporządzona statystyka (na dzień 30 września br.) objęła m.in. pracowników Urzędu Miejskiego w Kwidzynie, Biblioteki Miejsko-Powiatowej w Kwidzynie, Komendy Straży Miejskiej w Kwidzynie, Kwidzyńskiego Centrum Kultury, Kwidzyńskiego Centrum Sportu i Rekreacji, Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kwidzynie i wszystkich publicznych placówek oświatowych podległych miastu. Dane tam zawarte mogą być dla wielu mieszkańców sporym zaskoczeniem.

 

Ponad 20-letni staż z minimalnym wynagrodzeniem

Trudna sytuacja finansowa samorządów wiąże się z dylematem, które wydatki ciąć. Decyzję podejmuje osoba upoważniona do wykonywania czynności w sprawach z zakresu prawa pracy w danym zakładzie. Co do zasady w większości przypadków będzie nią burmistrz wobec pracowników urzędu i kierowników samorządowych jednostek organizacyjnych. W samych jednostkach organizacyjnych (np. w szkołach publicznych, czyli w jednostkach budżetowych, czy zakładach komunalnych, tj. w zakładach budżetowych), taką osobą będzie kierownik takiej jednostki organizacyjnej.

Można odnieść wrażenie, że obecnie w instytucjach samorządowych wszystko jest bardzo nowoczesne, tylko nie zarobki i standardy obchodzenia się z pracownikami. Te ostatnie z roku na rok powoli, prawie niezauważalnie zaczynają coraz bardziej odstawać od sukcesywnie poprawiających się warunków na polskim rynku pracy.

Niech pierwszym przykładem będzie bardzo odpowiedzialna instytucja - Straż Miejska, w której pracuje 16 osób, lecz spośród nich aż 6 posiada minimalne wynagrodzenie i wszyscy legitymują się 20-letnim stażem. To jest jednak nic przy KCSiR, gdzie na 72 pracowników aż 50 otrzymuje co miesiąc 2800 zł (z tego 29 z 20-letnim stażem pracy). Nieco lepiej jest w KCK, bo tu na 45 pracowników 21 osiąga poziom minimalnego wynagrodzenia (11 osób z 20-letnim stażem), ale w 2022 r. liczba tych pracowników wzrośnie do 28, co stanowić będzie już 62,2 proc. całej załogi.

Nie jest tajemnicą, że dyrektorzy instytucji samorządowych nie walczą o zatrudnienie i zatrzymanie u siebie wysokiej klasy specjalistów, bo to wiązałoby się ze zwróceniem do jednostki nadrzędnej o zwiększenie nakładów na wynagrodzenia. Wolą pozwolić im odejść do sektora prywatnego. W niektórych jednostkach nie było znaczących podwyżek pensji nawet od dziesięciu lat, podczas gdy koszty życia stale rosną. Ci, którzy nie dążą do zwiększenia wynagrodzeń w swoich instytucjach, legitymizują wadliwy system, wysyłają do decydentów sygnał, że wszystko jest w porządku, a środki budżetowe przeznaczane na kierowaną jednostkę są wystarczające.

Oceń artykuł
Autor: kasa | Piątek 26 listopada 2021 | 000 3610
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2022 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem