Piątek 17 września 2021 | Imieniny: Franciszka, Hildegardy, Roberta

Rejestracja Zaloguj się
golfkwidzyn
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Sport > Amatorski

WSPOMNIENIE EURO 2020

Wyprawa kwidzyniaków do Sankt Petersburga przysporzyła sporo wrażeń. Były emocje sportowe, ale również inne doznania. I o tym właśnie będzie ta krótka opowieść.

 

Baner jeszcze przed cięciem...

Gdy w 2013 roku podejmowano decyzję o organizacji Euro 2020 nikt się nie spodziewał, nawet nie myślał wtedy z jakimi pandemicznymi problemami będzie zmagał się obecnie cały świat. Euro 2020 miało być wyjątkowym turniejem. Pierwszy raz w historii zorganizowanym na terenie całego kontynentu. 11 miast gospodarzy w 10 krajach – tego jeszcze w historii Mistrzostw Europy nigdy nie było. Miało to być wielkie piłkarskie święto, dostępne fizycznie dla dużej grupy kibiców na całym kontynencie, jednak pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany. Najpierw przesunięto o rok termin organizacji mistrzostw, a później Bilbao i Dublin utraciły status miast organizatorów. Bilbao zostało zastąpione przez Sewillę, natomiast planowane mecze z Dublina zostały przeniesione do Sankt Petersburga. I takim oto cudem znaleźliśmy się w kulturowej stolicy Rosji, choć wstępnie planowaliśmy kibicować biało-czerwonym na Aviva Stadium w Dublinie.

 

Stolica imperium

Sankt Petersburg jest przepięknym miastem, które oczaruje i zachwyci każdego. Ponad 40 wysp i wysepek, na których wzniesiono miasto połączonych zostało 396 mostami. To za ich sprawą Sankt Petersburg nazywany jest Wenecją Północy. Miasto zachwyca swoim położeniem, przemyślanym planem ulic i placów wyznaczonych przez Piotra I i jego następców, którzy przez lata stworzyli architektoniczną perełkę w koronie.

Dawna stolica imperium miała ogromny wkład w historię i kulturę Rosji, o czym przekonaliśmy się odwiedzając najważniejsze i unikatowe zabytki miasta, m.in. Sobór Św. Izaaka z pozłacaną kopułą, Pałac Katarzyny w Carskim Siole z legendarną bursztynową komnatą, dawny carski zespół pałacowo-parkowy Peterhof wzorowany na francuskim Wersalu, Twierdza Pietropawłowska z Soborem Św. Piotra i Pawła, czy Sobór Zmartwychwstania Pańskiego, potocznie nazywany Cerkwią Spasa-na-Krowi, który został wybudowany w miejscu śmiertelnego zamachu na cara Aleksandra II. No... i oczywiście Ermitaż – z całą pewnością jedna z największych atrakcji miasta. Dziś to drugie co do wielkości muzeum na świecie, zbiory muzeum liczą około 3 miliony eksponatów, a sale ekspozycyjne mają łączną długość prawie 20 kilometrów. W Ermitażu można podziwiać bogate zbiory sztuki europejskiej i rosyjskiej, w tym dzieła takich wielkich malarzy jak Rubens, Monet, Leonardo da Vinci, czy Picasso.

 

Atmosfera przyjaźni

Blisko tygodniowy pobyt w Sankt Petersburgu przypadł w okresie słynnych białych nocy, a w tym czasie miasto carów nie zasypia – nawet w pandemii. Szczyt białych nocy przypada na drugą połowę czerwca i pierwsze dwa tygodnie lipca, jednak charakterystycznymi długimi wieczorami w półmroku można się cieszyć znacznie dłużej. Atmosfera, która im towarzyszy – rejsy po kanałach miasta usytuowanego na wodzie, wieczorne życie Petersburga z mnóstwem otwartych knajpek i kawiarni - trwa od początku maja do końca września.

Naszą uwagę podczas pobytu w Rosji zwróciła otwartość i przyjazne nastawienie Rosjan, szczególnie młodego i średniego pokolenia. Poruszając się po St. Petersburgu przeważnie ubrani byliśmy w stroje, w naszych barwach narodowych, w tym koszulki z orłem z nieodzownym napisem POLSKA, a więc nie byliśmy do końca anonimowi – było wiadomo skąd przyjechaliśmy i komu kibicujemy. Dlatego warto podkreślić, że nie spotkaliśmy się z żadnym negatywnym komentarzem, czy nastawieniem ze strony gospodarzy, a wręcz przeciwnie. Rosjanie młodszego pokolenia przepraszali za imperium, za historię, a zdarzył się również przypadek pomocy przy płatności za zakupy zrobione w rosyjskim markecie, gdy nie zadziałał terminal płatniczy, a najbliższy bankomat oddalony był o ponad 500 metrów.

 

Nożyczki poszły w ruch

Opowieść moja musi zawierać kilka słów o słynnym banerze z narodowymi barwami i napisem KWIDZYN, który był widoczny podczas transmisji telewizyjnej meczu Polska-Słowacja. Baner ten powstał w 2016 roku przed Euro we Francji i był z nami w Saint-Etienne, Lionie i Marsylii, jak również na wielu innych wydarzeniach sportowych (w kraju i za granicą).

Dotychczas nigdy nie mieliśmy problemu z wniesieniem go na stadion czy na halę. Niestety, tym razem rosyjska policja uznała, że jego rozmiary są zbyt duże i… musieliśmy go zmniejszyć. Rosyjskie służby porządkowe w tym zakresie były bezlitosne, a gdybyśmy nie zastosowali się do zaleceń to nie weszlibyśmy na Gazprom Arenę. Sam Stadion Kriestowskij (znany jako Gazprom Arena) jest pięknym, nowoczesnym i bezpiecznym obiektem położonym nad Zatoką Fińską. Robi ogromne wrażenie. Swoje mecze rozgrywa tu Zenit Petersburg.

 

Jedyne rozczarowanie

Jeśli chodzi o sportową ocenę udziału naszej reprezentacji w Euro 2020, to posłużę się krótkim komentarzem – nie tak to miało wyglądać. Po świetnym turnieju Euro 2016 we Francji - mimo, iż Mistrzostw Świata w 2018 roku nie można było zaliczyć do udanych, pokładaliśmy ogromne nadzieje w bieżącej edycji europejskiego championatu. Stało się niestety zupełnie inaczej… a już sam mecz Polska-Słowacja, który oglądaliśmy z bliska, w wykonaniu naszej reprezentacji - mówiąc delikatnie - pozostawiał wiele do życzenia. No... ale cóż… następne Euro 2024 odbędzie się w Niemczech już za 3 lata – nowe szanse, możliwości i oczywiście ogromne oczekiwania.

Co ciekawe, nasza aktywność w przestrzeni publicznej wielkiej aglomeracji miejskiej stała się  atrakcyjna dla mediów. Komentarze dotyczące sportowych dokonań naszych piłkarzy mieliśmy okazję wygłaszać przed kilkoma kamerami telewizyjnymi, a nie były to tylko polskie stacje i ten fakt częściowo osłodził dzień porażki z drużyną Słowacji.

Oceń artykuł
Autor: Sebastian Kasztelan | Środa 21 lipca 2021 | 000 790
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2021 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem