Wtorek 20 sierpnia 2019 | Imieniny: Bernarda, Sobiesława, Samuela

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Sport > Zawodowy

BRĄZOWY MEDAL PRZESZEDŁ KOŁO NOSA

Tak dużo nie brakowało, aby nasza drużyna „wdrapała się” na podium mistrzostw Polski. Jednak niezależnie od ostatecznego wyniku boju o brązowy medal - musimy przyznać, że sezon 2018/19 PGNiG Superligi był bardzo udany. Na początku rozgrywek mało było osób widzących MMTS w pierwszej czwórce a mimo tego tak się stało. Gratulacje należą się zawodnikom, całemu sztabowi i zarządowi. Teraz będziemy z zainteresowaniem obserwowali pucharowe poczynania kwidzyniaków.

 

Szczypiorniści z Opola musieli przed własną publicznością odrobić jednobramkową stratę, aby sięgnąć po pierwszy od 55 lat medal mistrzostw Polski. Udało się to im i w drugim starciu pokonali naszą drużynę 26:24.

Rewanżowe spotkanie było podobne do pierwszego, ale z tą różnicą, że przeciwnicy zamienili się rolami – teraz MMTS przez cały mecz musiał odrabiać straty. Początek rywalizacji należał do opolan, a przede wszystkim do znakomicie interweniującego Adama Malchera, który przez pierwsze 10 minut tylko raz skapitulował (i na nasze nieszczęście obronił rzut karny Michała Potocznego). A przecież pamiętamy, iż w Kwidzynie bramkarz gości nie był najmocniejszym punktem.

Straty  dwumeczu zostały odrobione już w 5 minucie. Na tym jednak opolanie nie poprzestali i po dwóch trafieniach Przemysława Zadury było już 5:1. Wtedy obudzili się kwidzyniacy i w ciągu 5 minut dzięki golom Michała Potocznego i Andrzeja Kryńskiego zniwelowali przewagę gospodarzy. Cóż tego, skoro za chwilę na tablicy mieliśmy wynik 8:4. Ponownie dali znać o sobie Kryński, a zaraz potem Potoczny (8:6). Nie trwało to długo, bo znowu Gwardia wypracowała cztery bramki przewagi (12:8) i od tego momentu drużyny solidarnie zaliczały kolejne zdobycze, aby schodzić do szatni przy wyniku 16:13. Ważnym momentem pierwszej połowy było wykluczenie z gry Przemysława Rosiaka za dosyć problematyczny faul w 20 minucie spotkania.

Po wznowieniu gry ze skrzydła trafił dwa razy pod rząd Adrian Nogowski (16:16)  i wtedy po raz pierwszy uwierzyliśmy w możliwość zmiany losów rywalizacji. Trwała twarda walka na parkiecie a trybuny rozgrzane zostały do ostateczności. Zobaczyliśmy piękną bramkę Kacpra Adamskiego, ale gwardziści nie oddawali prowadzenia (19:17). Po kilku minutach mieliśmy prowadzenie gospodarzy 22:18. Bartosz Dudek odbił rzut karny Patryka Mauera. Nastąpił okres dwustronnej stagnacji a piłka wpadała do siatki niezmiernie rzadko. Gdy w 51 minucie Przemysław Zadura podwyższył na 25:19 wydawało się, że sprawa tej pasjonującej rywalizacji została rozstrzygnięta. Miejscowi przez siedem minut nie zdobyli bramki, a po naszej stronie trzy gole padły łupem Adriana Nogowskiego, a raz Kryńskiego i zrobiło się 25:23!!! I gdyby kwidzyniacy nie zmarnowali kolejnych okazji... bylibyśmy w raju. Damian Przytuła otrzymał zupełnie niepotrzebnie karę 2 minut, ale pomimo tego Nogowski przedłużył szansę na dogrywkę (26:24). Niestety, ostatnie sekundy to celebrowanie rzutu wolnego przez gospodarzy i przejęcie piłki, która nie znalazła właściwego adresata i Gwardziści mogli świętować swój sukces.

 

KPR Gwardia Opole - MMTS Kwidzyn 26:24 (16:13)

 

KPR Gwardia Opole: Malcher (14/36 - 39 proc.) - Mauer 5/3, Zarzycki 5, Jankowski 3, Klimków 3, Zadura 3, Łangowski 2, Lemaniak 1, Morawski 1, Siwak 1, Tarcijonas 1, Zieniewicz 1, Milewski, Mokrzki.

Karne: 3/4

Kary: 14 min. (Jankowski, Klimków, Łangowski - po 4 min., Zadura - 2 min.)

 

MMTS Kwidzyn: Dudek (5/20 - 25 proc.), Szczecina (1/11 - 9 proc.) - Nogowski 8, Kryński 7/1, Potoczny 6/1, Adamski 2, Krieger 1, Janiszewski, Landzwojczak, Netz, Orzechowski, Ossowski, Peret, Przytuła, Rosiak, Szczepański.

Karne: 2/8

Kary: 6 min. (Przytuła, Landzwojczak, Adamski)

Czerwona kartka: Rosiak (20 min.)

Oceń artykuł
Autor: oprac. eska | Poniedziałek 27 maja 2019 | 000 744
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2019 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem