Poniedziałek 16 września 2019 | Imieniny: Edyty, Kornela, Kamili

Rejestracja Zaloguj się
Festiwal Smaków
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Gospodarka > Samorząd

TOTALNA OPOZYCJA, ALE I TOTALNA WŁADZA

Wreszcie nadszedł dzień kiedy obrady Rady Miejskiej w Kwidzynie odbyły się w pełnym składzie. W istocie rzeczy ostatnie robocze posiedzenie miało miejsce w sierpniu 2018 r. (nie licząc grudniowej przerwanej sesji) i przez to część mieszkańców mogła się czuć zawiedziona brakiem transmisji telewizyjnych, dzięki którym mogli na bieżąco obserwować prace kwidzyńskich rajców.

 

Już na samym początku wszystko wskazywało, że posiedzenie może być dłuższe od poprzedniego i tak się w istocie stało. Z przerwami uzbierało się ponad dziewięć godzin. Wydaje się, że zupełnie niepotrzebnie zdecydowano się na szkolenie radnych odnośnie głosowania, bo można było zrobić to poza sesją.

Najpierw o rozszerzenie porządku obrad wnosił Sebastian Kasztelan (Kwidzyniacy), poprzez dodanie punktu - rozpatrzenie projektu uchwały o zmianie uchwały w sprawie powołania stałych komisji Rady Miejskiej w Kwidzynie oraz ustalenia przedmiotu ich działania.

- Projekt uchwały przewiduje podział Komisji ds. Społecznych i Bezpieczeństwa Publicznego na dwie komisje stałe, tj. Komisję ds. Społecznych oraz Komisję ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Ochrony Środowiska. Ponadto proponujemy powołanie komisji stałej ds. Budżetu Obywatelskiego, a także stałej Komisji Statutowo–Regulaminowej – wnioskował radny Sebastian Kasztelan, lecz ta propozycja nie znalazła uznania przewodniczącego rady Mariusza Wesołowskiego (PKO), który zaliczył to do inicjatyw klubowych z ograniczoną możliwością umiejscawiania w bieżącym porządku obrad.  

Radny Kwidzyniaków przedłożył również projekt uchwały ustalającej dwóch wiceprzewodniczących rady na okres VIII kadencji (w latach 2018-2023), co było równoznaczne z ograniczeniem ich ilości z trzech do dwóch. Ten projekt został podobnie potraktowany jak uprzednio omawiany i znajdzie się prawdopodobnie w porządku obrad najbliższej, albo kolejnej sesji.  

 

Interpelacje na sesjach to już przeszłość

W skrócie można powiedzieć, iż większość czasu poświęcono na utarczki dotyczące poziomu demokracji. Najgorsze jest to, że żadne merytoryczne argumenty nie miały mocy. Wszyscy byli przekonani o swoich racjach i nikt nie zamierzał ustępować. Chociaż z perspektywy całych obrad można zaryzykować stwierdzenie, że mniej konsekwentni w swoich poczynaniach byli radni z koalicji PKO-SLD. To oni odrzucili swoimi 11 głosami wniosek Kwidzyniaków o wprowadzenie (a właściwie powrót) do porządku obrad interpelacji. Na nic zdało się przywoływanie zestawień mówiących o ogromnej popularności tej instytucji. Ciekawostką jest, iż radni którzy w poprzednich kadencjach często korzystali z interpelacji i zapytań – tym razem uznali je za zbędne.

Teraz mieszkańcy będą musieli szukać odpowiedzi burmistrzów w Biuletynie Informacji Publicznej. Jakby na to nie patrzył, nie jest to rozwiązanie ułatwiające zainteresowanym mieszkańcom śledzenie poczynań w zakresie rozwiązywania wielu lokalnych problemów.  

 

Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy...

Drugą niezręcznością radnych koalicji rządzącej PKO-SLD było przyjęcie zupełnie odmiennej procedury wyłaniania członków poszczególnych komisji od tych, które latami obowiązywały a nawet jeszcze w grudniu 2018 roku były stosowane przy pierwszym przydziale stanowisk w tej kadencji. Opozycja nie mogła pogodzić się z takim wariantem i silnie protestowała przeciwko nierównemu traktowaniu. Koalicja swoją większością (jedenaście głosów do dziesięciu) doprowadziła do imiennego głosowania na kandydatów zgłoszonych przez kluby, pomimo że na poprzedniej sesji zastosowano głosowanie nad całym składem komisji.

Jeszcze śmieszniej zrobiło się w chwili, gdy miało miejsce głosowanie do składu innego gremium i tutaj ponownie wrócono do głosowania „en bloc”. Rozgoryczony tym faktem radny Marek Sidor (Kwidzyniacy) - pytał czy to dlatego, że wśród zgłoszonej stawki nie ma radnych opozycji. Takich „kwiatków” było więcej, lecz śmiech na sali wywołało wyłamanie się radnego Zdzisława Wiśniewskiego (SLD), który nie wstrzymał się i zagłosował sam na siebie. Przez to dzięki jednemu głosowi (czytaj: swojemu) - został przewodniczącym komisji rewizyjnej. A wcześniej wszyscy radni zgodnie wstrzymywali się od głosu w przypadku ich własnych kandydatur. Ale, gdy „zabrakło szabel” ponownie skorzystano ze złej praktyki głosowania na samego siebie.

Zapewne ciekawostką dla czytelników może być informacja, iż zastosowany wariant „eliminowania” radnych opozycji doprowadził do iście kuriozalnej sytuacji. Bowiem radna Justyna Kozłowska (PiS), która zgłosiła chęć pracy w trzech komisjach uzyskała przydział tylko do jednej (?!). A przecież każdy radny ma obowiązek pracy w co najmniej dwóch komisjach.  

 

Po raz pierwszy nie przyjęto protokołu

Z tym „zjawiskiem” mieliśmy do czynienia, kiedy to Jacek Strociak (PiS) postulował zmianę numeracji odbytych sesji i uwzględnienie w protokołach posiedzenia z dnia 11 grudnia 2018 r. kiedy to zebrali się sami radni opozycji i z powodu braku kworum przerwali obrady. Wniosek ten nie przeszedł w głosowaniu (10:10), ale po chwili daleko mniej idący zaproponował Marek Sidor, aby protokół dostarczony przez radnego seniora – Franciszka Galickiego (Kwidzyniacy) stanowił chociaż załącznik do protokołu z I sesji. Niestety, ten postulat również przy głosach 10:10 nie mógł być zrealizowany.

Radni opozycji zrewanżowali się tym samym w momencie głosowania nad przyjęciem protokołu z ostatniej sesji, bo również przy stanie 10:10 ten protokół nie został zatwierdzony. Jest to jednak chwilowa uciążliwość, ponieważ na następnej sesji radni koalicji wystąpią w pełnym składzie a kolejna próba przyjęcia protokołu z pierwszej sesji powinna zakończyć się powodzeniem. Na styczniowym posiedzeniu w tym punkcie nie mógł jeszcze brać udziału Jerzy Pawluczuk (PKO), który dopiero później składał ślubowanie i objął mandat po Piotrze Halagierze (PKO).  

 

Regulamin widmo

Jeszcze przed styczniowym posiedzeniem miała miejsce konferencja prasowa, na której radni PKO przedstawili stanowisko RIO odnośnie podjętych uchwał podczas pierwszej sesji, które zaskarżyła opozycja. Organ nadzoru finansowego uznał uchwały za ważne, ale wskazał też na istotny mankament, który został całkowicie ominięty w trakcie konferencji. Nie spodobało to się wszystkim i prawdopodobnie stąd Mariusz Wesołowski na sesji odczytał całą treść postanowienia RIO.

Trudno się temu dziwić, bo rzeczywiście nie ma się czym chwalić, że najważniejszy regulamin organu stanowiącego Miasta Kwidzyna nie jest uznawany za akt prawa miejscowego (brak ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Pomorskiego). RIO potwierdziła to w swoim uzasadnieniu: „Zważywszy zatem, że uchwała (…) w sprawie uchwalenia Regulaminu Rady Miejskiej w Kwidzynie nie stanowi aktu prawa miejscowego, ewentualne nawet podjęcie w dniu 6 grudnia 2018 r. uchwał Rady Miejskiej w Kwidzynie w sprawach finansowych z naruszeniem postanowień tego regulaminu, nie może skutkować stwierdzeniem nieważności tych uchwał”.  

Opozycja ochoczo podchwyciła ten wątek i próbowała od obecnego na sesji radcy prawnego Urzędu Miejskiego w Kwidzynie – Pawła Nawrockiego uzyskać informację, na ile w takiej sytuacji zapisy regulaminu są obowiązujące dla samych radnych. Z uzyskanej odpowiedzi wynika, że dla kwidzyńskich rajców jest on obowiązujący, ale dla organów nadzorczych nie stanowi już żadnego źródła prawa.

Taka kuriozalna sytuacja trwa całymi latami i dopiero bieżący spór kompetencyjny unaocznił, że kwidzyński samorząd ma problem ze stosowaniem własnych unormowań. Regulamin RM jawi się jako widmo – raz ma moc sprawczą, innym razem nadaje się do kosza.

 

WALCZYLI O INTERPELACJE

(wystąpienie Marka Sidora - Kwidzyniacy)

Uregulowanie w przepisach samorządowych interpelacji i zapytań radnych to jedna z nowości wprowadzonych przez ustawę z 11 stycznia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych. Nie oznacza to jednak, że samorząd nie znał dotychczas tych instytucji.  

Przeciwnie, funkcjonuje ona już od początku reformy samorządu terytorialnego z końca lat 90-tych, ale dotąd nie była obowiązkowa, lecz przez tyle lat przybrała formę dobrego zwyczaju, akceptowaną przez mieszkańców. Można powiedzieć, że instytucja ta posiada legitymację autentyczności i jest bardzo dobrze odbierana przez mieszkańców zainteresowanych życiem publicznym.  

Teraz interpelacje stały się instytucją obowiązkową, lecz przybrały nieco inną formułę. Zagwarantowanie radnym prawa do składania interpelacji i zapytań zostało bowiem ograniczone do formy pisemnej. Dlatego uważamy, że powinniśmy kontynuować dobry zwyczaj i umożliwić radnym składanie interpelacji w wydzielonym w porządku obrad punkcie, tak aby mieszkańcy mogli z powodzeniem śledzić losy interpelacji i zapytań.  

Wnioskujemy zatem o stały punkt w porządku obrad, gdzie radni będą mieli możliwość składać na piśmie interpelacje i zapytania, a pan burmistrz będzie przedstawiał odpowiedzi na kolejnej sesji (poza ustawowym wymogiem udzielenia odpowiedzi na piśmie, nie później niż w terminie 14 dni od dnia otrzymania interpelacji i publikacji w Biuletynie Informacji Publicznej). Zwracamy uwagę, że takie rozwiązanie dopuszcza art. 24 ust. 7 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, który stanowi, że „Treść interpelacji i zapytań oraz udzielonych odpowiedzi podawana jest do publicznej wiadomości poprzez niezwłoczną publikację w Biuletynie Informacji Publicznej i na stronie internetowej gminy, oraz w inny sposób zwyczajowo przyjęty”.  

A my w naszym samorządzie już od pierwszej kadencji, z powodzeniem stosujemy w trakcie posiedzeń rady instytucję interpelacji i zapytań. Tylko podczas ostatniej kadencji na tej sali zostało zgłoszonych 900 interpelacji i zapytań. Takiego kapitału nie można zmarnować!!!  

Zatem wnioskuję o wprowadzenie do dzisiejszego porządku obrad dodatkowego punku umożliwiającego radnym składanie pisemnych interpelacji i zapytań.

Oceń artykuł
Autor: eska | Czwartek 14 lutego 2019 | 001 2152
Duck
18-02-2019, 13:30
IP: 89.229.216.29
Dlaczego mieszkańcy Kwidzyna są skazani na permanentne oglądanie facjaty senatora Czarnobaja? Kto pozwala na umieszczaie i kto finansuje jego liczne banery ? Co na to wszystko radni miejscy? Czyżby godzili się na nieoficjalną kampanię wyborczą Czarnobaja, wyjątkowego szKODnika, który podczas organizowanych konferencji podważał zasadność wprowadzanych w kraju reform? Który swą zawiść i nietolerancję potwierdził ostatnio brakiem poparcia senackiej uchwały upamiętniającej mecenasa Jana Olszewskiego byłego Prezesa Rady Ministrów.
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2019 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem