Czwartek 20 czerwca 2019 | Imieniny: Bogny, Florentyny, Bożeny

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > O tym się mówi

ZAWIĄZAŁ SIĘ SPOŁECZNY KOMITET „CZYSTY KWIDZYN”

Nowoczesne miasta to miejsca zielone i przyjazne mieszkańcom, których władze dbają o jakość powietrza oraz własne zasoby naturalne. A przede wszystkim monitorują jakość samego powietrza, aby wiedzieć o ewentualnych zagrożeniach i skutecznie im przeciwdziałać. Jak to wygląda w Kwidzynie?

 

Środowisko nasze objęte jest monitoringiem sieciowym Airpomerania, w ramach którego, dla Kwidzyna i okolicy od roku 2011 pracuje manualna stacja badawcza AM13. Jak się okazuje jest ona własnością International Paper sp. z o.o. i posiada bardzo ograniczony zakres analityczny, sprowadzający się do badania w powietrzu zawartości dwutlenku siarki i dwutlenku azotu. Indeks stężenia tych substancji oceniany jest jako dobry lub bardzo dobry. Brak jest natomiast danych w raportach o stanach pyłu zawieszonego PM10.

W Polsce normą dobową dla pyłu PM10 jest 50 mikrogramów na metr sześcienny. Wartość ta może (zgodnie z prawem) być przekroczona 35 razy w ciągu całego roku. Niestety, chociaż z roku na rok jest coraz lepiej, przekroczenia dobowe, jak i roczne wciąż są odnotowywane. Od momentu usytuowania stacji meteorologicznej działająca przy Szkole Podstawowej nr 2 w Kwidzynie, która została rozbudowana o czujnik jakości powietrza - możliwe jest zbieranie, przetwarzanie i interpretowanie w czasie rzeczywistym danych dotyczących powietrza: temperatury, ciśnienia, wilgotności oraz zawartości pyłów zawieszonych PM2,5 i PM10. W oparciu o te dane, na mapie online oznaczane są m.in. informacje o jakości powietrza w miejscu czujnika. W dniu 6 stycznia br. (ok. godz. 20-tej) szkolny czujnik wskazał dla pyłu PM10 – 176  mikrogramów na metr sześcienny a główny komunikat głosił: „Zła jakość powietrza. Jeżeli nie musisz, to nie wychodź dzisiaj na zewnątrz!”

 

Gadżet czy poważne urządzenie?

Jest to niewielkie urządzenie o wymiarach około 8x16 cm i wadze około 360 gramów. Jednak dzięki niemu istnieje możliwość dzielenia się wynikami tych amatorskich pomiarów w internecie. Tworzy to nową aktywność - społecznościowe badanie jakości powietrza. Dzięki temu możliwe jest stworzenie interaktywnej mapy, na której każdy będzie mógł sprawdzić jakość powietrza na danej ulicy czy w dzielnicy. Zatem warto wykorzystywać te „gadżety” w monitorowaniu jakości powietrza. Znane powiedzenie „poznaj swojego wroga” sprawdza się również w tym aspekcie. Coraz częściej polskie miasta nie poprzestają na pomiarach prowadzonych przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, lecz instalują własne czujniki. Gęsta sieć takiego monitoringu pozwala dodatkowo ustalić źródła zanieczyszczeń powietrza w danej lokalizacji.

Jednak nikt nie neguje, że nawet przy takim postępie technicznym - jedynym źródłem informacji o smogu są stacjonarne stacje badawcze. Największą zaletą zminiaturyzowanych czujników jest cena, ponieważ profesjonalna stacja kosztuje kilkaset tysięcy złotych. Jednak oszczędność osiąga się kosztem bardzo uproszczonej techniki pomiaru, czyli jego dokładności. Jednym słowem -  pomiar jakości powietrza powinien być miarodajny.

 

Róbmy jak najwięcej

Im więcej osób będzie korzystać z amatorskich czujników, tym więcej uzyskamy informacji na temat zanieczyszczenia lokalnego powietrza. To szczególnie istotne w miejscach, gdzie nie ma ani jednej stacji pomiarowej, albo jest tylko jedna (tak jak w Kwidzynie). W Dąbrowie Górniczej działa system 20 stacji pomiarowych i znakomicie sprawdza się w monitorowaniu jakości powietrza. Dlatego u nas też powinniśmy dążyć do uzbrojenia w gadżety jak największej ilości placówek szkolnych. Najważniejszym skutkiem popularności tych urządzeń jest wzrost świadomości społecznej o zagrożeniu smogiem.

 

Oddolna inicjatywa

Czyste powietrze w mieście to pojęcie dość abstrakcyjne. Niestety, wiele osób wciąż nie rozumie, jak ważne jest to, aby zadbać o jakość otaczającego nas powietrza. Taka ignorancja może przynieść wiele negatywnych konsekwencji. Każdy narażony jest na choroby wywołane złą jakością powietrza. W grupie szczególnie zagrożonej znajdują się dzieci, ciężarne, osoby w podeszłym wieku, czy też cierpiące na choroby przewlekłe.

Ogromne znaczenie ma walka ze smogiem na poziomie samorządów. W Kwidzynie nie wszyscy są zadowoleni z tego zaangażowania. Na początku bieżącej kadencji samorząd miejski ograniczył znacznie ilość swoich komisji a kompetencje dotychczasowej Komisji Bezpieczeństwa, Estetyki i Ochrony Środowiska przekazał innej utworzonej z trzech poprzednich komisji o różnych merytorycznych uprawnieniach (?!). Dlatego wśród mieszkańców zrodziła się oddolna inicjatywa, której celem jest zakup i usytuowanie na terenie miasta stacjonarnej stacji badawczej, której pomiarów nikt nie będzie mógł zanegować i będą dla wszystkich instytucji wiarygodne. Komitet społeczny przyjął nazwę „Czysty Kwidzyn” i planuje zorganizować otwarte spotkanie dla wszystkich kwidzyniaków zainteresowanych tym problemem.

Oceń artykuł
Autor: kasa | Czwartek 10 stycznia 2019 | 008 7269
Ryszard Nowosławski
10-01-2019, 21:01
IP: 5.173.8.159
W naszym mieście Kwidzyn na obecną chwilę są dwie miniaturowe, sensorowe stacje mierzące zanieczyszczenie powietrza, które współpracują z programem i aplikacją Airly. Pierwsza w Szkole Podstawowej nr.2 przy ulicy Staszica 16. Dzieci z tej szkoły wygrały konkurs o tematyce ochrony środowiska i w nagrodę dostały to urządzenia. Urządzenie działa z problemami około 1 roku. Drugie urządzenia zamontowane jest przy ulicy Piłsudskiego 25/4 na banerze reklamowym banku. Fundatorem jest EUROBANK. Oba urządzenia współpracują z Mapą Airly i na żywo pokazują podstawowe parametry: pomiar stężenia pyłów zawieszonych PM2,5 + PM10, temperaturę powietrza, ciśnienie atmosferyczne oraz wilgotność powietrza. Urządzenie to prawdopodobnie jest opracowane przez studentów AGH. Jego cena dla osób prywatnych wraz z rocznym abonamentem wynosi 1969 złotych. Rozsądnym rozwiązaniem jest zakup przez gminę lub miasto. Przy zakupie 10 urządzeń, jedno urządzenie jest gratis. W naszym mieście od wielu już lat jest całkowity brak zainteresowania tym tematem ze strony włodarzy tego miasta. Wiem co piszę, bo mieszkam na Osiedlu Bajkowym. Osiedle w większości ulic bez instalacji gazowej, bez sieci ciepłowniczej. Ludzie palą w kotłach paliwem niskokalorycznym, z dużą zawartością części stałych, niepalnych. Rozpalają w tych kotłach wieczorami, kiedy czarny dym wychodzący z niskich kominów ściele się po chodnikach, ulicach i jest niewidoczny dla oka. Komora gazowa. Od wielu już lat próbowałem zainteresować tym tematem Ochronę Środowiska w UM, Straż Miejską. Spotykałem się za każdym razem ze ścianą. Może wspólnym działaniem przekonamy radnych, a poprzez nich zmusimy do działania niezastąpionych, jak do tej chwili, tych samych osób działających we władzach Kwidzyna od kilkunastu już lat.
Jarek P
10-01-2019, 23:42
IP: 195.136.106.190
Link do strony Airly gdzie znajdziecie "on line" pomiar jakości powietrza to: https://airly.eu/map/pl/

Jest to dobry pomysł na projekt obywatelski.

Drugim rozwiązaniem jest aplikacja Kanarek.pl - ale tutaj najbliższa stacja pomiarowa jest w Grudziądzu

PS. Airly i Kanarek są tez aplikacjami na samrtfona (Android) - POLECAM :)

Kowalski
15-01-2019, 15:59
IP: 89.229.214.15
Prawie cały artykuł to straszenie zagrożeniami, normy i monitoring. Co konkretnie ten komitet chce zrobić? Jeśli to samo co politycy, to ja dziękuję. Politycy działają według scenariusza: znajdźmy problem rzeczywisty lub urojony, zróbmy zadymę medialną, a jak już znajdzie się grupa głupków, którzy przyjęli podaną teorię za prawdę objawioną nałóżmy na wszystkich kolejne podatki. Tak jest z CO2 i taki bedzie finał walki ze smogiem. Tylko smog zostanie. Co zatem? Zacząć trzeba od nauczenia ludzi takiego palenia w piecach aby nie smrodzili. To nie jest problem w śmieciach, rodzaju paliwa, czy przestarzałych kotłach. Jak palić jest wyjaśnione na portalu "czysteogrzewanie.pl). Tych co nadal będą smrodzili, karać. Niech każdy ogrzewa dom czym chce. Byle nie smrodził. To się oczywiście władzy nie podoba bo ich interesuje tylko kolejny podatek. No i jeszcze lobbing producentów kotłów. I tyle w temacie.
Jan Kowalski
16-01-2019, 11:41
IP: 46.215.61.169
Co konkretnie ten komitet chce zrobić? Trzeba uważnie czytać artykuł i nie pomijać takich fragmentów: "celem jest zakup i usytuowanie na terenie miasta stacjonarnej stacji badawczej, której pomiarów nikt nie będzie mógł zanegować i będą dla wszystkich instytucji wiarygodne".
Kowalski
16-01-2019, 22:49
IP: 89.229.214.15
I co dalej Janie Kowalski? Stacja badawcza to nie czarodziejska różdżka, która trujący smród zlikwiduje. Z czyich środków. Kto pokryje koszty eksploatacji, serwisu, legalizacji itp. I co właściwie będzie mierzyła? Zapylenie? A pokaże co zawiera ten pył i jego źródła? Można się zdziwić, bo okaże się, że latem będą dni o większym zapyleniu jak zimą. W powietrzu w zależności od pory roku i pogody unoszą się różne dziwne rzeczy. Jak sucho, to pył unoszony przez wiatr i ten wzniecany przez środki transportu. Do tego pyłki roślin. Jak mokro, to zarodniki grzybów i pleśni. To chcecie badać? Na to przecież nie ma wpływu. Zimą problemem jest smród wynikający z uwalniania do atmosfery odparowanych części niespalonego paliwa. Ale ze smrodem niczego nie da się zrobić z uwagi na to, że tzw posłowie przez 30 lat istnienia 3 RP nie zdołali uchwalić ustawy odorowej. Zacząć trzeba od edukacji: "czyste ogrzewanie.pl". Tam jest wyjaśnione jak krowie na rowie co, i jak. Niektóre samorządy takie akcje edukacyjne przeprowadziły. U nas nie można?
Jan Kowalski
18-01-2019, 21:18
IP: 95.40.60.99
Najpierw trzeba dokładnie wiedzieć co mamy w naszym powietrzu aby dopiero później uruchomić profilaktykę. Akcje edukacyjne? OK, ale trzeba wiedzieć co może być dla nas szkodliwe. I to o każdej porze roku. Trzeba badać wszystko.
Koszty eksploatacji, serwisu? Okrycie Ameryki!!! To norma a taki samorząd stać na wiele i hojnie wydaje na rzeczy zupełnie niepotrzebne, zapominając o najważniejszym, czyli zdrowiu mieszkańców.
W całej UE odchodzi się od wysadzenia rabatek jakimiś dziwactwami, a pozostawia jedynie trawę z tulipanami bądź żonkilami. A u nas? Byle jaki klomb, wazon odstawiony tak, aby za długo nie przetrwał. Wiesz jakie to są koszty utrzymania, albo jak wolisz eksploatacji?
Kowalski
20-01-2019, 23:07
IP: 89.229.214.15
Badać wszystko? Ręce opadają. Masz jakieś laboratorium i liczysz na kontrakt? Bez tego wiadomo w czym jest problem. Kto puszcza czarny dym z komina wprowadza do atmosfery głównie CO2, parę wodną, do tego sadzę, CO i nieco niespalonych węglowodorów. Tak jest w przypadku niepełnego spalania paliwa przy niedoborze powietrza. Głównie w piecach kaflowych. Jeśli dym jest intensywnie siwy i do tego mocno śmierdzi, zawiera dużo niespalonych węglowodorów, benzopireny, dużo CO, to mamy przypadek pirolizy paliwa bez spalenia powstających gazów. To ta najwredniejsza sytuacja. Dochodzi do niej w przypadku zaniku płomienia w komorze paleniskowej a złoże paliwa jest wystarczająco gorące aby podtrzymać pirolizę. Ta snująca się przy ziemi zmora osiedli domków występuje głównie w nowych, atestowanych kotłach zasypowych z regulatorem sterującym dmuchawą. Dlaczego? Wyjaśniam jak to działa. W kotle się pali płomieniem, dmuchawa dostarcza tyle powietrza ile trzeba, jest całkowite spalenie gazów pirolitycznych. Temperatura zadana została osiągnięta, regulator wyłącza dmuchawę. Część gazów ulega spaleniu, część trafia do komina. Po jakimś czasie złoże wystygnie na tyle, że dochodzi do zaniku płomienia w palenisku. Żar w złożu się utrzymuje. Do komina ulatuje trochę niespalonych węglowodorów. Trochę, bo tempo pirolizy spadło. Dymi, ale nie intensywnie. Po jakimś czasie spada temperatura i regulator załącza dmuchawę. Rozżarzony koks (odgazowany węgiel) we wnętrzu złoża nabiera temperatury i zaczyna podgrzewać nieodgazowaną część paliwa. Następuje intensywna piroliza, ale płomienia w komorze paleniskowej brak i niespalone węglowodory w znacznej ilości trafiają do komina. Smród niemiłosierny. No ale truciciel pokazuje, że ma nowy atestowany kocioł, pali w nim legalnym węglem i do tego zgodnie z&
Kowalski
20-01-2019, 23:09
IP: 89.229.214.15
No ale truciciel pokazuje, że ma nowy atestowany kocioł, pali w nim legalnym węglem i do tego zgodnie z instrukcją kotła. Po jakimś czasie nad złożem pojawia się płomień. Czasem jest małe bum. Dalej już jest pełne spalanie i dymu nie widać. No a potem cykl się powtarza. Przy prawidłowym pełnym spalaniu, spaliny u samego wylotu z komina są niemal przezroczyste (trochę pyłu jest nieuniknione) a dalej, po kontakcie z zimnym powietrzem, wykrapla się para wodna tworząc biały pióropusz, który po kilkunastu metrach znika. Poza tym spaliny zawierają głównie CO2, azot, nieco SO2 i trochę lotnych tlenków innych pierwiastków, ale one istotnego zagrożenia nie stanowią. Za komuny paliłem w kotle koksem. Spaliny zawierały głównie CO2 i żadnego dymu, po odparowaniu z koksu wody, nie było widać.
Skończyła się komuna i koks w składach opału zawierał tyle wody, że nie było sensu go kupować. To jest główna przyczyna trującego smrodu. Śmierdzieli należy najpierw edukować. A jeśli nadal będą uporczywie smrodzili i truli sąsiadów, karać. Jeśli prawo na to pozwala. Są tacy co palą drewnem w kominkach i też smrodzą. Dlaczego? Bo rozpalą i zamkną dopływ powietrza do paleniska aby się za szybko nie spaliło. Ten przypadek też jest wyjaśniony na "czysteogrzewanie.pl"
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2019 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem