Wtorek 25 czerwca 2019 | Imieniny: Łucji, Wilhelma, Albrechta

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Wstępniaki

DWA RAZY WPADLI WE WŁASNE SIDŁA (WSTĘPNIAK)

Marek SidorNa początek będzie grubo, bo wykorzystam fragment z Pisma Świętego, Mądrości Syracha, Stary Testament: „Ten, kto kopie dół, sam w niego wpadnie, a kto zastawia sidła, sam w nie zostanie schwytany”. Tak to często w życiu bywa, że tworzymy zasady postępowania pod określone potrzeby, aby uniknąć niepożądanych zdarzeń (przeważnie nas dotyczących). Ostatnie wydarzenia na kwidzyńskim podwórku mogą być tego najlepszym przykładem.  

Ustawodawca dał stosunkowo dużą swobodę w kształtowaniu postanowień statutowych odnośnie wyposażenia przewodniczącego w kompetencje do przerwania obrad rady i wyznaczenia kolejnego terminu posiedzenia. Do ubiegłego roku (wśród naszych rajców) wszystko było jasne i nie budziło żadnych wątpliwości, ponieważ to rada decydowała o przerwaniu sesji i kontynuowaniu obrad w innym wyznaczonym terminie. Niestety, rządzącym takie rozwiązanie przestało się podobać i sami zainicjowali wprowadzenie do Regulaminu Rady Miejskiej zapisu umożliwiającego „przewodniczącemu obrad” dokonanie takiego zabiegu bez konieczności uzyskania zgody od rady.  

Tu wypada przypomnieć, że był to ukłon w stronę ówczesnego przewodniczącego rady – Kazimierza Gorlewicza, który zagalopował się tak w swoich uprawnieniach, że któregoś pięknego dnia przerwał arbitralnie obrady sesji bez zgody rady i w następstwie tego musiał się zmierzyć z wnioskiem opozycji o odwołanie jego z tego stanowiska. Widocznie ten incydent tak zabolał zainteresowanego, że stosunkowo szybko zmieniono (pod niego) zapis regulaminu, aby przewodniczący obrad nie musiał poddawać w przyszłości takiego wniosku pod głosowanie. Jednak życie sprawiło psikusa i na początku nowej kadencji stery w zakresie przewodniczenia przejął radny z opozycji. Siła wyższa i... po raz pierwszy wpadli we własne sidła.  

Wszyscy w Polsce wiedzą, że rozbieżne orzecznictwo sądowe różnie ocenia kwestię interesu prawnego radnego w kontekście kandydowania na stanowisko przewodniczącego rady. Co w sumie sprowadza się do tego, że w konkretnych przypadkach mogą być zastosowane rozmaite sposoby rozwiązania tego problemu i stąd cały ambaras. Jednak w Kwidzynie jeszcze w roku 2008 opracowano i przyjęto uchwałą „Postępowanie w sprawach etyki pracy radnego”, które wyraźnie zaostrzyło kryteria w zakresie głosowania i rozciągnęło zakaz znacznie szerzej niż zakłada sama ustawa (interes prawny). W przywołanym regulaminie wskazano radnemu też jego interes faktyczny. Czyli na własne życzenie po raz kolejny wpadli we własne sidła.  

W całym kraju toczy się spór tylko o interes prawny radnego, a tu mamy dodatkowo włączony interes faktyczny. Mam nadzieję, że autorzy kwidzyńskich unormowań wiedzieli o co im chodziło i chcieli osiągnąć określony rezultat, bo jeśli nie... to ta zasada bezinteresowności od samego początku była fikcją. Skoro tak, to wymaga to jak najszybszej poprawy, aby w przyszłości nie budziło to zupełnie niepotrzebnych emocji. W takiej sytuacji rezygnacja rządzących z istnienia komisji statutowo-regulaminowej (bo nikt tego z opozycją nie konsultował) jest makabrycznym żartem. Jak tak dalej pójdzie, to szykują się kolejne wpadki we własne sidła.

Oceń artykuł
Autor: Marek Sidor | Sobota 22 grudnia 2018 | 003 2764
taki nikt
23-12-2018, 12:55
IP: 94.254.160.180
Czy PK "pochwali się" wyrokiem sądu w sprawie Zbigniew D kontra Justyna L, czy też w ciszy i samotności przeżywać będzie gorycz porażki?
lex
23-12-2018, 20:57
IP: 87.123.193.88
Po co chwalić się nieprawomocnym wyrokiem? Radzę poczekać na ostateczny werdykt.
taki nikt
24-12-2018, 17:33
IP: 94.254.160.189
A założymy się,że prawomocny będzie dokładnie taki sam?
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2019 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem