Poniedziałek 10 grudnia 2018 | Imieniny: Danieli, Julii, Eulalii
3°C WIATR:
14ms
08:50 16:23

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Wstępniaki

„TYLE SAMO PRAWD, ILE KŁAMSTW...” (WSTĘPNIAK)

Marek SidorW poprzedniej kadencji wygrywałem rankingi najaktywniejszych radnych, ale jak sobie przypominam, to sporadycznie zabierałem głos w sprawie kwidzyńskiej oświaty, ponieważ były na sali obrad osoby, które zdecydowanie lepiej ode mnie znały ten temat. Po wysłuchaniu wypowiedzi radnego Romana Bery udzielonej TV Kwidzyn doszedłem do wniosku, że jednak nie wszyscy wyznają tę zasadę.  

Powtarzana przez byłego wiceburmistrza teza za burmistrzem Andrzejem Krzysztofiakiem, iż w sejmie Marek Kuchciński wziął udział w głosowaniu i poparł własną kandydaturę na marszałka, czyli że organ najwyższego rzędu nie stosuje zasady pozbawiania posłów możliwości głosowania we własnej sprawie – jest przykładem całkowicie nieadekwatnym, bo ustawa o samorządzie gminnym nie odnosi się do członków parlamentu. Równie dobrze możemy zestawić ze sobą premiera albo ministra, którzy mogą być jednocześnie posłami, ale już nikt nie wyobraża sobie, aby burmistrz był jednocześnie radnym. I dobrze, bo to są zupełnie inne unormowania (o tym nasi samorządowcy powinni doskonale wiedzieć).  

Takich kwiatków jest więcej. „To jest pierwszy taki dokument, który widzę” - rzekł radny Bera spoglądając na kartę papieru z przyjętymi przez komisję skrutacyjną „Zasadami głosowania”. Potem dodał, że w swojej długoletniej karierze nigdy z czymś takim nie miał do czynienia. Czyżby? To przypomnę, że na pierwszych sesjach miejskich w roku 2010 a także 2014 – taki dokument zawsze się pojawiał i był odczytywany przez przewodniczącego komisji skrutacyjnej. Wybiórcza amnezja?  

Kolejny przykład. „Te zapisy bardzo mocno ingerują w materię ustawową” - prawił dalej radny Bera, odnosząc się do zdania zawartego w zasadach, które niczym innym nie było jak przeniesieniem (a nie ingerencją) istoty treści zawartej w art. 25a w ustawie o samorządzie gminnym.  

Trochę zabawnie zabrzmiało stwierdzenie radnego Bery - „W Warszawie tego problemu nie widać. On powstał w Kwidzynie”. Zatem przywołam wyroki NSA zabraniające radnym głosowania we własnej sprawie, które zapadły daleko poza Kwidzynem i z tego wynika, że jednak problem nie jest kwidzyński a ma charakter ogólnopolski. Wyliczam znane mnie orzeczenia:

- NSA Ośrodek Zamiejscowy we Wrocławiu z 10 września 2002 r., II SA/Wr 1498/02

- NSA z 29 grudnia 2005 r., II OSK 507/05

- NSA z 25 stycznia 2010 r., sygn. akt II OSK 1865/09

- NSA z 11 września 2012 r., II OSK 1446/12

- WSA we Wrocławiu z 28 lutego 2012 r., III SA/Wr 11/12

- NSA z 9 kwietnia 2013 r., I OSK 125/13

- WSA w Poznaniu z 18 września 2013 r., II SA/Po 981/12  

Następna wypowiedź radnego Bery przedstawiająca teoretyczną sytuację - „Rada liczy 21 osób a zostało zgłoszonych 11. To już w ogóle nie wybierzemy przewodniczącego, bo ta 11 musiałaby się wykluczyć”. Jest to błędne rozumowanie, bowiem wystarczy zastosować karty do głosowania zawierające tylko po jednym kandydacie i taki problem nie istnieje. Niekandydujący radni otrzymaliby z komisji skrutacyjnej 11 kart do głosowania a kandydujący 10 kart (bez tej ze swoim nazwiskiem). Technicznie bardzo proste rozwiązanie i nie budzące żadnych wątpliwości (stosowane z powodzeniem w innych samorządach).  

Stwierdzenie kolejne, że „Uchwała w sprawie obniżenia podatków. Ona dotyczy wszystkich radnych i nikt z radnych nie może brać udziału w głosowaniu” - jest delikatnienie rzecz ujmując wadliwe, bowiem są to unormowania ogólne, dotyczące wszystkich mieszkańców Kwidzyna i mają charakter powszechny. Omawiany zakaz wchodzi w rachubę tylko wtedy, gdy przedmiot głosowania ma związek z mandatem radnego albo jego stosunkiem pracy.  

Były też inne wypowiedzi zaciemniające rzeczywisty obraz. Padło np. stwierdzenie o działaniu niezgodnym z prawem a po chwili postawiona teza, że do interpretacji przepisów uprawniony jest wyłącznie sąd. Tak się składa, że nie znam orzeczenia odnoszącego się do kwidzyńskiej zawiłości. Sąd może o tym decydować dopiero post factum.  

Najsłabsze było wyliczanie kłopotów z jakim będzie się borykał budżet miasta. Przypomnę jedynie, iż radni otrzymali projekt w dniu 19 listopada i muszą się z tym obszernym dokumentem dobrze zapoznać, aby być świadomym zawartych tam zestawień. Procedury budżetowe są dosyć skomplikowane i wymagają określonych działań ze strony różnych podmiotów. Zgodnie z obowiązującym prawem uchwała budżetowa musi zostać uchwalona przed rozpoczęciem roku budżetowego. W szczególnych przypadkach – nie później niż do 31 stycznia roku budżetowego. Do czasu uchwalenia uchwały budżetowej podstawą gospodarki finansowej jest projekt uchwały budżetowej. Wynika z tego, że mamy jeszcze sporo czasu. Nie takie przeszkody były „pokonywane” w szybszym czasie.  

Z kolei powoływanie się na niemożliwość wprowadzenia korekty w bieżącym budżecie byłbym w stanie przyjąć za uzasadniony zarzut wobec opozycji, gdyby prace rady poprzedniej kadencji trwały do samego końca a nie zakończyły się sesją roboczą w dniu... 30 sierpnia br. Inne samorządy również w okresie prowadzonej przez radnych kampanii wyborczej uruchamiały wszystkie dostępne narzędzia. Od rozstrzygnięć wyborczych był jeszcze prawie miesiąc na kontynuowanie prac i wprowadzenie niezbędnych korekt. Teraz wychodzi na to, że wszystkiemu winni są ci, co wystąpili z wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnej sesji, bo o tym rządzący też najwyraźniej chcieli zapomnieć.

Oceń artykuł
Autor: Marek Sidor | Sobota 1 grudnia 2018 | 001 668
Mieszkaniec
06-12-2018, 10:50
IP: 176.103.173.15
Bera i ta reszta to zwykli kłamcy. Miasto ich nie interesuje. Dbają tylko o swoje interesiki.
PROGNOZA POGODY KWIDZYNIACY MAM
Prawa autorskie 2010 - 2018 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem