Czwartek 20 września 2018 | Imieniny: Eustachego, Filipiny, Faustyny
21°C WIATR:
7ms
07:27 19:48

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Sport > Zawodowy

MMTS KWIDZYN - CHROBRY GŁOGÓW 24:22 (16:10)

Pomimo, że rozmiary zwycięstwa nie były imponujące a końcówka spotkania bardzo dramatyczna, to bez wątpienia cała pula punktów (z przebiegu meczu) należała się drużynie z Kwidzyna. MMTS tak zdeklasował przeciwnika w pierwszej połowie, że tylko nieliczni obserwatorzy mogli spodziewać się zmiany losów pojedynku. A jednak to nastąpiło... i gdyby nie postawa Bartosza Dudka, Kacpra Adamskiego i tradycyjnie Michała Pereta, to miejscowi kibice opuszczaliby halę w zupełnie innych nastrojach.

 

Trener Tomasz Strząbała mógł po raz kolejny cieszyć się z ligowego zwycięstwa, ale sam przyznał na konferencji prasowej, że w drugiej połowie dobrze funkcjonująca maszynka zacięła się i niepotrzebnie zrobiło się nerwowo.

W 7 min. spotkania kwidzyniacy prowadzili 6:2 a kibice mogli oglądać składnie przeprowadzane akcje i popisy naszych piłkarzy. Szczególnie urokliwą bramkę zaliczył w 14 min. Adrian Nogowski. Miejscowi zdołali wypracować stosunkowo dużą przewagę i do 20 min. mieli na swoim koncie  zapas już sześciu trafień. Miło było patrzeć na poczynania zawodników MMTS-u. W praktyce wszystko wychodziło a pierwsze błędy po naszej stronie można przypisać Robertowi Orzechowskiemu. Ostatecznie kwidzyniacy schodzili do szatni z sześciobramkową przewagą (16:10), a tuż przed końcem pierwszej połowy czerwoną kartkę za faul otrzymał Krzysztof Tylutki.

Początek drugiej odsłony to gra gospodarzy w przewadze, ale niestety z tej gry nic sensownego nie wychodziło. MMTS zaczął przypominać zespół z poprzedniego sezonu (szczególnie od ok. 40 min.). Kibice przecierali oczy, gdy głogowianie „doszli naszych” na dwie bramki (42 min.) a dosłownie za chwilę (49 min.) wyszli na prowadzenie (19:20). Trener Strząbała dokonał kilku zmian w składzie, ale nie przyniosło to natychmiast efektu. Zmęczeni goście zaczęli popełniać błędy a ponieważ był czas na „szybką wymianę ciosów”, to przy coraz silniejszym dopingu kibiców gospodarze powoli przechylali szalę zwycięstwa na swoją stronę. Przełomowym momentem była w 58 min. obrona karnego przez Dudka, co wyzwoliło w kibicach jeszcze większy animusz do kibicowania a przede wszystkim gromkie podziękowania naszemu bramkarzowi. 

  

MMTS Kwidzyn - Chrobry Głogów 24:22 (16:10)

 

MMTS Kwidzyn: Dudek, Szczecina - Adamski 6, Orzechowski 1, Ossowski, Potoczny 1, Przytuła, Rosiak, Grzenkowicz, Guziewicz, Kryński 7, Szczepański, Janiszewski, Landzwojczak 1, Peret 4, Nogowski 4

Karne: 2/4

Kary: 6 min. (Landzwojczak - 4 min., Nogowski - 2 min.)

 

Chrobry Głogów: Stachera, Kapela - Makowiejew 6, Wawrzyniak 1, Babicz 4, Więdłocha, Sadowski, Tylutki, Warmijak, Bekisz 2, Rydz, Kubała 1, Czapla 1, Podobas, Orpik 2, Krzysztofik 4, Bartczak 1

Karne: 2/3.

Kary: 16 min. (Krzysztofik - 4 min., Makowiejew, Tylutki, Babicz, Orpik, Rydz i Sadowski - po 2 min.)

Czerwona kartka: Krzysztof Tylutki - 30 min.

 

Tomasz Strząbała (trener)
- To, że zagraliśmy tak dobrze w pierwszej połowie, gdzie pomógł bramkarz i obrona - mogliśmy skuteczniej grać w ataku, bo później przeciwnika kosztowało to dużo zdrowia żeby nas dogonić i dzięki temu też na finiszu to my wytrzymaliśmy lepiej. To jest dla mnie bardzo ważne, że drugi mecz po bardzo emocjonujących końcówkach to my wygraliśmy i to cieszy, bo na przyszłość jest to dobra motywacja do pracy. Bardzo się cieszę aczkolwiek wiem, że druga połowa zdecydowanie była słabsza dla nas niż pierwsza.

Przemysław Rosiak
- Zwycięstwo na pewno cieszy. Punkty zostały u nas. Jednak druga połowa meczu to było jakieś nieporozumienie. Wychodzimy mając 5 bramek i  uporządkowaną piłkę a zaczynamy od wyrzucania piłki po kostkach. Takie sytuacje nie mogą się zdarzyć. Musimy nad tym przede wszystkim popracować... myślę nad koncentracją, bo w przyszłości może być tak, że nie uda się obronić tego zwycięstwa i będzie szkoda. Cieszy, że zespół walczył.

Jarosław Cieślikowski (trener)
- Zespół gospodarzy zagrał bardzo dobre spotkanie. Przede wszystkim walecznie do samego końca. Chociaż po pierwszej połowie prowadzili i wydawałoby się, że mecz jest łatwy, lekki i przyjemny, to wróciliśmy z dalekiej podróży, szukaliśmy swojej szansy, i takie szanse mieliśmy. Źle rozegraliśmy końcówkę. Jednak graliśmy dwa razy w osłabieniu i stąd porażka. Popełniliśmy sporo błędów, ale wiemy nad czym popracować, żeby te błędy eliminować w kolejnych spotkaniach.

Stanisław Makowiecki
- Gospodarze grali wyrachowaną bardzo dobrą uporządkowaną piłkę ręczną w  pierwszej połowie. Byli skuteczni w ataku, mocni w defensywie, a my wyszliśmy troszeczkę rozkojarzeni, popełnialiśmy proste błędy. Nie wiem do końca z czego to wynikało. Po raz pierwszy zaskakiwaliśmy samych siebie. Jedynie może cieszyć to, że jakoś tam odbudowaliśmy się w  drugiej połowie. Niestety, nie wytrzymaliśmy tego i wkradły się znowu błędy a przeciwnik znowu wrócił do tego co grał w pierwszej połowie.

Oceń artykuł
Autor: marco | Niedziela 9 września 2018 | 000 302
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2018 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem