Wtorek 21 sierpnia 2018 | Imieniny: Joanny, Kazimiery, Wiktorii
18°C WIATR:
18ms
06:34 21:00

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Wstępniaki

KWIDZYŃSKIE TABLOIDY (WSTĘPNIAK)

Marek SidorWracam do tematu wydawania prasy finansowanej przez miasto Kwidzyn, ponieważ Rzecznik Praw Obywatelskich ze wzmożoną siłą domaga się wprowadzenia zakazu wydawania prasy finansowanej przez samorządy i wystąpił do ministra kultury o podjęcie w tej sprawie inicjatywy ustawodawczej. Jednak po drugiej stronie nikt nie jest zainteresowany wzmocnieniem pozycji prasy lokalnej oraz jej uniezależnienia od władz samorządu terytorialnego. Tak ważny element uzupełniający trójpodział władzy politycy niższego szczebla też wolą mieć pod swoim czujnym okiem i stąd mamy raczej nieciekawą sytuację.  

Trudno obecnie znaleźć taki samorząd, który nie prowadzi własnej działalności wydawniczej. Zwolennicy takich rozwiązań twierdzą, że nastąpiła tabloidyzacja mediów i przestały one pełnić rolę typowo informacyjną. Stąd (według nich) nastąpiła konieczność wypełnienia istniejącej luki. Jednak na rynku kwidzyńskim od lat istnieją trzy wydawnictwa prasowe, które w żaden sposób nie przypominają tabloidów, a na ich szpaltach goszczą przede wszystkim informacje o mieście i regionie. Złośliwi recenzenci często wytykają istnienie tzw. „gotowców”, które poszczególne redakcje otrzymują od samorządowców. Dlatego na pierwszy rzut oka wydaje się, że we wszystkich lokalnych gazetach piszą o tym samym. Jak to zatem jest z tym brakiem informacji dla mieszkańców?  

Mam w tym względzie swoją określoną teorię i jestem przekonany, iż samorządowcom nie zależy na przekazaniu (na papierze) jak największej ilości przydatnych mieszkańcom informacji, lecz na budowaniu dobrego wizerunku włodarzy. I temu podporządkowana jest cała machina. Bezpłatne wydawnictwo „Halo – Kwidzyn Moje Miasto” jest tego najlepszym przykładem. Jednak trudno się dziwić skoro zespół redagujący składa się wyłącznie z podległych burmistrzowi pracowników i „wszystko dusi się we własnym sosie”.  

Rzecznik Praw Obywatelskich już dwa lata temu zwracał uwagę na problem finansowania przez samorządy własnych wydawnictw. W swoich pismach przywoływał wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stwierdzający naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, z konkluzją, że „struktura własnościowa czasopisma, która wymaga od redaktora naczelnego utrzymywania lojalności w stosunku do władz lokalnych, narusza swobodę wypowiedzi”.  

W tym miejscu muszę zaznaczyć, iż samorząd miejski wykazuje niesamowitą aktywność na rynku prasy lokalnej (widocznie ma zbyt dużo pieniędzy i nie widzi innych potrzeb). Od kilku lat drukowane są regularne wkładki do niektórych gazetach, za które trzeba też zapłacić. Jedno z takich wydawnictw zawiera podobne treści do wspomnianego „Halo – Kwidzyn Moje Miasto”, ale w innej szacie graficznej i na innym papierze. Na ostatniej sesji rady miasta zwracałem burmistrzowi Andrzejowi Krzysztofiakowi uwagę na niepotrzebne dublowanie kosztów.  

Jest jeszcze jeden interesujący aspekt. Zwolennicy wydawania przez samorząd lokalnych mediów powołują się na potrzebę promocji gminy. Uzasadniają to art. 7 ust. 1 pkt 18 ustawy o samorządzie gminnym gdzie przewidziano, że zadania własne obejmują m.in. sprawy promocji gminy. Zgodnie z wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 10 września 2013 r. (sygn. I SA/Gd 620/13) promocja miasta, dbanie o rozwój infrastruktury turystycznej i zachęcanie turystów do odwiedzania gminy odpowiada przede wszystkim zbiorowym interesom wspólnoty samorządowej, w związku z czym co do zasady zadania te wykonywane są w ramach władztwa publicznego gminy. Przyjęto zatem, że przez promocję należy rozumieć rozpowszechnianie, propagowanie i reklamowanie walorów gminy. I nie miałbym nic przeciwko temu, lecz skoro taka gazetka traktowana jest jako zadanie władcze gminy, to przy jego realizacji potrzebne jest współdziałanie rady i burmistrza. A jak to „współdziałanie” wyglądało... to najlepiej wiedzą sami radni.  

Gdyby i przy tym radni miejscy współuczestniczyli, to i tak pojawia się problem osiągnięcia wymiernych efektów. W wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 6 grudnia 2000 r. (sygn. I SA/Gd 2038/99) wyraźnie zaznaczono, że działania można uznać za właściwe, jeżeli zakres tej promocji (realny krąg potencjalnych klientów), forma, koszt - pozwalają na racjonalne założenie, że wspólnota samorządowa osiągnie wymierne korzyści z napływu dodatkowej liczby turystów. Dlatego specjalnie użyłem zwrotu „problem”, ponieważ takimi wiarygodnymi wskaźnikami nikt nie dysponuje. Poza tym sama treść wydawanych biuletynów ukierunkowana jest na samych mieszkańców a nie turystów (?!). 

Oceń artykuł
Autor: Marek Sidor | Niedziela 29 lipca 2018 | 000 548
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2018 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem