Czwartek 20 września 2018 | Imieniny: Eustachego, Filipiny, Faustyny
21°C WIATR:
7ms
07:27 19:48

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Kultura > Strefa niezależna

PIWNICA W RÓŻOWYCH KOLORACH

Pierwsza w tym roku wizyta w Piwnicy Kulturalnej i od razu wydarzenie z bardzo wysokiego „P”. Z wysokiego „P” podwójnie. Dlatego że, po pierwsze - wystąpił duet smyczkowy PINKY LOOPS z Bydgoszczy, grający na elektrycznych skrzypcach i wiolonczeli, wspomagając się looperem, a po drugie - koncert był na bardzo wysokim POZIOMIE.

 

fot. Dorota Joanna Łoś

Można by przypuszczać, że występ będzie się składać ze smętów i porannego pitolenia. Jak ktoś tak myślał, to nie myślał. Jemu się tylko zdawało.

W repertuarze Pań z Pinky Loops można znaleźć wszystko, poza tymi dwoma wyżej wymienionymi atrakcjami. Zaczęło się się mocno swingowo. Klasyk lat 60-tych wykonywany przez dziesiątki artystów, czyli „HIt The Road Jack”. Ale zagrać to na smyczkach? Czemu nie, proszę bardzo. I powiem, że wyszło to kapitalnie. I do tego te dźwięki różowych szpilek, które „robią” za beat - prawie jak stopy Demolki (też swoją drogą z Bydgoszczy). To już kolejne bardzo ciekawe odkrycie muzyczne z tego miasta.

Nic tak dobrze nie robi jak przejście z klasyka swingu do klasyka lat 80-tych... i to klasyka elektronicznego. „Sweet Dreams” też grany i ograny do obrzygania. niby się to zna na pamięć, niby skandal, bo MM to nagrał i sprofanował. Niby nic nowego się nie da z tym numerem zrobić. A tu niespodzianka - DA SIĘ. Jak się Polak weźmie... to się da, a jak dwie Polki się wezmą... to już w ogóle się da bez najmniejszego kłopotu. Dźwięki instrumentów smyczkowych mają tą cholernie piękną cechę, że potrafią wywołać niemal natychmiast ciarki na każdej (prawie) części ciała. W tym utworze to wyszło cudownie, choć nie był to szczyt możliwości.

W repertuarze Panie mają nie tylko takie klasyki. Mają również muzykę z filmów. Na pierwszy ogień poszedł motyw z PULP FICTION. Ten motyw co jest w filmie podczas napisów początkowych i track gitary zagrany na skrzypcach - brzmi niesamowicie pięknie i grając go trzeba naprawdę mocno „wymiatać”. Z jednej strony jest człowiek zahipnotyzowany dźwiękami a z drugiej chciałby do tego sobie poskakać. I jak tu żyć Panie Naczelniku? Świetna aranżacja utworu. Życie to nie bajka, ale klimat filmowy utrzymał się nadal.

Requiem dla snu. Clint Mansell stworzył przegenialną ścieżkę dźwiękową do tego filmu. Móc te dźwięki usłyszeć na żywo, odegrane z pasją i do tego z niesamowitą subtelnością oraz delikatnością - to był prawie szczyt. Dziękuję, że dane mi było usłyszeć te kompozycję na żywo

Następny utwór pokazał dobitnie, że własne kompozycje są równie dobre jak aranżacje coverów. Trochę taki niepokorny, trochę tajemniczy i zarazem „walcowaty”. Taki trochę ciężki, przygniatający i zarazem bardzo ciekawy - takie moje odczucia.

Następne dwa utwory w oryginale nie należą do moich ulubionych. Sting „Shape of my heart” i „Happy” - kawałek, który był w lato męczony do znudzenia w każdej stacji radiowej. Na szczęście aranżacje Asi i Marty były dużo lepsze od oryginałów i podobały się.

I wtedy nastąpił „creme de la creme” wieczoru. Apocalyptica i utwór „Hope”. Na cztery wiolonczele ten utwór niszczy miażdży i bombarduje wszystko w promienie stu tysięcy jednakowych miast. Ale połączenie w tym utworze dźwięku ostrej wiolonczeli i delikatnego dźwięku skrzypiec... sprawiło, że zgłupiałem. Które wykonanie jest lepsze? Nie wiem. Dla mnie oba genialne.

Panie zagrały również medlay z twórczości biało-czarnego murzynka czyli Misia Dżaksona, fragment ze ścieżki filmowej „Incepcja” i na zakończenie ACpiorunDC.

I wtedy na scenie pojawili się Panowie - Adam, Piotr i Arek, aby razem wykonać trzy utwory wspólnie. Dźwięki instrumentów smyczkowych są przepiękne i przecudowne. Tak samo jeśli chodzi o muzykę rockową, ale jeśli te dwa gatunki spotkają się w jednej chwili to powstaje coś niewyobrażalnie cudownego. Utwory z repertuaru EjPiEj - Andrzej i Alternatywa - nabrały zupełnie innego pełniejszego wymiaru, nowego kształtu. To było piękne zakończenie magicznego wieczoru.

Tak jak całe życie nie cierpiałem koloru różowego (w każdym odcieniu), tak dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest coś co jest PINKY i to mnie się podoba. A ja to kupuję po całości. Pozostaje czekać na jakieś wydawnictwo na krążku.

Arkadiusz Rogowski i #ROGATEGRANIE + Janek Górny + Krzysztof Sępioł i #PIWNICAKULTURALNA - dzięki za organizacje takiego koncertu w Kwidzynie. Marcelina Czarnecka i Aleksandra Król-Rogowska za czas i miłe blablabeer po koncercie. Adam Meryk, Piotr Podlewski i Rogaś za możliwość usłyszenia EjPiEja w nowej, innej odsłonie. A szczególne podziękowania dla głównych aktorek wieczoru - Marty Lutrzykowskiej i Asi Czerwińskiej. Zderzyć się z Waszą muzyką to najczystsza przyjemność.

Oceń artykuł
Autor: Paweł Wiśniewski | Poniedziałek 12 lutego 2018 | 000 3362
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2018 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem