Poniedziałek 21 sierpnia 2017 | Imieniny: Joanny, Kazimiery, Wiktorii
17°C WIATR:
14ms
06:34 20:59

Rejestracja Zaloguj się
POGODA
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Sport > Zawodowy

ROZMAWIAMY Z PATRYKIEM ROMBLEM

Jak wyglądały kulisy przejścia do Motoru Zaporoże?

- Propozycja pojawiła się mniej więcej 2-3 tygodnie przed spotkaniami z Gwardią Opole w ćwierćfinale Mistrzostw Polski. Ja od razu poprosiłem ludzi z Zaporoża, aby wstrzymali się z rozmowami na ten temat do czasu zakończenia tych meczów, bo w tamtym momencie były one dla nas priorytetem.

Długo Pan się wahał zanim przyjął tę ofertę?

- To na pewno nie była łatwa sytuacja. Niemniej jak ktoś stawia przede mną wyzwania to nie myślę czy się ich podjąć... tylko raczej jak to zrobić. Oczywiście wiąże się to z przeprowadzką, z oddaleniem od rodziny, ale była to dla mnie decyzja oczywista. Wiadomo, że było sporo rozmów z żoną, z rodziną, lecz taka okazja się nie zdarza na co dzień, aby mieć szansę wskoczyć poziom wyżej. Postanowiłem z niej skorzystać.

Czyli nie było u Pana żadnego zawahania i wiedział Pan od początku, że chce skorzystać z tej oferty?

- To nie jest tak do końca proste. Wiedziałem, że muszę to sobie poukładać. Z racji miasta, w którym się wychowałem i klubu, którego jestem wychowankiem - nie będzie to łatwe, tak po prostu stąd odejść. Natomiast wiedziałem, że takie okazje trzeba wykorzystywać - nawet biorąc pod uwagę, że trzeba opuścić miejsce, gdzie się spędziło całe dotychczasowe życie.

Jakie oczekiwania postawił przed Panem Motor?

- Nie jest tajemnicą, że ten zespół w swojej lidze od kilku lat nie ma większych problemów i główne cele związane są z Ligą Mistrzów. Ja mam za zadanie im sprostać.

A jak kwidzyński klub zareagował na to, że chce Pan skorzystać z tej oferty?

- Jestem wdzięczny, że klub mi umożliwił odejście i związanie się z klubem grającym w Lidze Mistrzów. Wiązał mnie jeszcze rok kontraktu, ale nie robiono mi z tego tytułu problemów. Nie było na pewno to dla klubu łatwe, bo na pewno miał wobec mnie określone plany. Z drugiej strony sądzę jednak, że praca jest tutaj tak poukładana, że moje odejście nie odegra tak kluczowej roli.

Trudno było przekazać swoją decyzję o odejściu zawodnikom?

- Podobnie było jak z przedstawieniem oferty od Motoru. Poczekałem do momentu aż będziemy po ćwierćfinale. Od razu po nim pojechałem do Zaporoża i uzgodniłem wszystkie warunki, następnie pojechałem na kadrę B i potem spotkałem się z chłopakami, by przekazać im wszystko osobiście a nie żeby dowiedzieli się o tym z mediów. To chyba było dla mnie najtrudniejsze. Przez dwa lata udało mi się stworzyć dobrą atmosferę, dobry zespół, który świetnie funkcjonował i na pewno tego mi najbardziej szkoda. Stanąć przed nimi i powiedzieć, że po zakończeniu sezonu kończymy współpracę było to niezwykle trudne. Natomiast myślę, że odchodzę w dobrej komitywie ze wszystkimi i jeśli będę miał jakąś okazję służyć radą to bardzo chętnie pomogę. Tak samo chętnie będę utrzymywał kontakt prywatny, bo także poza boiskiem ta grupa świetnie funkcjonowała.

Jeśli będzie Pan miał okazję wrócić jeszcze do Kwidzyna to...

- Oczywiście, że skorzystam. To jest mój dom, to jest moje miejsce na ziemi, więc jeśli będzie taka możliwość to na pewno to uczynię.

Co chciałby Pan powiedzieć kibicom na pożegnanie?

- Chciałbym przede wszystkim podziękować nie tylko kibicom, ale wszystkim ludziom związanym z piłką ręczną. Ilość wsparcia i ciepłego przyjmowania, zarówno zwycięstw jak i porażek, przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Tak samo po ogłoszeniu tej decyzji nie spotkałem się z żadnym żalem czy pretensjami. Byłem pozytywnie zaskoczony. Dziękuje kibicom, wszystkim którzy nas wspierali, ale i klubowi, który dał mi szansę rozwoju. Szczególnie podziękowania dla zawodników. Oni sami wiedzą, ile przez te dwa lata musieli pracy zrealizować i sprostać moim dziwnym czasami pomysłom. A robili to bez mrugnięcia okiem. Zawsze byli ze mną. Tak naprawdę, jakbym miał wymienić wszystkich ludzi, którym mógłbym w Kwidzynie podziękować, by nie starczyło miejsca. Jeszcze raz dziękuje klubowi, wszystkim dyrektorom szkół, którzy pomagali przy piłce młodzieżowej, a także wszystkim osobom, z którymi współpracowałem i w jakimś stopniu przyczynili się do odniesienia każdego mniejszego czy większego sukcesu. Mam nadzieję, że za pośrednictwem „Pulsu Kwidzyna” moje podziękowania dotrą do jak największej liczby osób.  

Rozmowę przeprowadził

Jarosław Kowalski

Oceń artykuł
Autor: JK | Poniedziałek 31 lipca 2017 | 000 778
MAM PROGNOZA POGODY KWIDZYNIACY
Prawa autorskie 2010 - 2017 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem