Poniedziałek 21 sierpnia 2017 | Imieniny: Joanny, Kazimiery, Wiktorii
17°C WIATR:
14ms
06:34 20:59

Rejestracja Zaloguj się
POGODA
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Sport > Zawodowy

AGATA KOWALSKA NAJLEPSZA W POLSCE

PZLA zorganizował i przeprowadził w ten weekend Mistrzostwa Polski U20. Na toruńskim stadionie im. Grzegorza Duneckiego rywalizowali najlepsi lekkoatleci w swojej grupie wiekowej. Nas najbardziej interesował wynik Agaty Kowalskiej, która borykając się z kontuzją, mimo przeciwności losu, zdołała pokonać wszystkie zawodniczki. Kwidzynianka została w sobotni poranek mistrzem Polski w chodzie.

 

- Jestem tylko ja na podium, ale za moim sukcesem stoi przecież mnóstwo ludzi, którzy mnie wspierają, często się poświęcają, robią rzeczy dla mnie, których nie muszą, ale chcą. Najwięcej wdzięczności czuję w tym momencie wobec mojej Pani profesor i jednocześnie żony trenera - Elżbiety Margulewicz. To dzięki niej wygrałam dzisiaj z bólem, bez jej pomocy być może nawet nie ukończyłabym tego startu – takie słowa pojawiły się na facebookowym koncie naszej chodziarki zaraz po wygranej. - To zwycięstwo dedykuję naszemu prezesowi klubu Panu Leszkowi Kwiatkowskiemu z serdecznymi życzeniami powrotu do zdrowia.

 

Jak przebiegała rywalizacja?

Agata w ubiegły poniedziałek doznała kontuzji stopy i razem z trenerem Wojciechem Margulewiczem zdecydowali, że odpuszczą w walce o minimum na Mistrzostwa Europy i skoncentrują się na jak najlepszym wyniku w toruńskich mistrzostwach.

- Start rozpoczął się bardzo oryginalnie. Żadna z dziewczyn nie chciała prowadzić. Pierwsze okrążenie było wolniejsze niż na mojej rozgrzewce. Po 500 m Gosia Cetnarska powiedziała do mnie, abym przejęła prowadzenie. Odpowiedziałam, że mam kontuzję i idę na mocnych lekach przeciwbólowych i nie mogę dyktować tempa. Wtedy to ona wyszła i prowadziła kolejne cztery okrążenia – opowiada nam nasza bohaterka. - Pierwsze 2 km to ślimacze tempo (5:30), ale po szóstym okrążeniu Gosia się niemal zatrzymała i powiedziała - „wychodź”. Nie miałam wyboru. Gdy wyszłam na prowadzenie, nie miałam litości. Zgubiłam od razu wszystkie zawodniczki (w tym Gosię). Za mną została tylko Zuza Drygalska. Zaczęłam dyktować tempo poniżej 5:00 min./km. Po czterech kilometrach musiałam myśleć o tym, jak zgubić Zuzę. Gdy zaczęłyśmy mijać dublowane zawodniczki, zaczęłam zrywać tempo. Po 200 m Zuzę chyba wykończył ten interwał. Co „koło” trener mi krzyczał, ile mam przewagi a ona zwiększała się stopniowo. Tempo było coraz bardziej podkręcane (zaczęłam schodzić poniżej 4:50 min./km). Nie mogłam uwierzyć, gdy po 6 kilometrze zobaczyłam czas 4:47!!! W ogóle nie czułam tej prędkości i zaczęłam żałować, że nie próbowałam od początku atakować minimum.

Na mecie okazało się, że Agata ostatecznie wypracowała przewagę ponad 200 metrów nad Zuzą Drygalską a pozostałe konkurentki zdublowała przynajmniej raz. Kwidzynianka pełna szczęścia udała się na kontrolę antydopingową. A nam pozostało cieszyć się medalem MP i to najszlachetniejszego kruszcu.

Oceń artykuł
Autor: marco | Sobota 8 lipca 2017 | 000 900
MAM PROGNOZA POGODY KWIDZYNIACY
Prawa autorskie 2010 - 2017 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem