Sobota 27 maja 2017 | Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita
8°C WIATR:
7ms
05:24 21:58

Rejestracja Zaloguj się
POGODA
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Gospodarka > Samorząd

LUDZIE BEZDOMNI…

Kwidzyn jest stolicą powiatu, gdzie łączą się i krzyżują różne szlaki komunikacyjne i jest to miasto, gdzie istnieją rozmaite instytucje, organizacje i urzędy. Stąd w naszym mieście powstała swoista rezydentura ludzi bezdomnych, którzy zanim nimi zostali - to mieszkali w Kwidzynie, ale również w innych, najczęściej ościennych miejscowościach. Tu najłatwiej można przeżyć i tu jest największy problem, problem humanitarny.

 

- Natychmiast po uzyskaniu mandatu radnego Rady Miasta Kwidzyna zająłem się problemem, który znałem już od kilku lat. Wówczas nawiązałem kontakt z księdzem Andrzejem Mamajkiem i Beatą Kupś, którzy sami i z pomocą ministrantów, z własnej woli i potrzeby serca zajmowali się bezdomnymi. Zimą docierali do największych skupisk bezdomnych kobiet i mężczyzn i przynosili im ciepłe posiłki oraz odzież i koce. Znajdowali bezdomnych dosłownie pod mostem w kartonach, na dworcu PKP, w okolicach sklepów wielkopowierzchniowych - mówi radny Roman Szałapski. - Ksiądz Mamajek twierdził, że takich osób w potrzebie jest nawet trzydzieścioro!!! Ich potrzeby są różne. Najczęściej chodzi o rzeczy, które dla niewykluczonych osób społecznie są wręcz banalne. Ludzie ci potrzebują stałego dostępu do prysznica, mydła i wypranej odzieży. Chętnie skorzystaliby z usług fryzjera i zjedli przy stole choćby jeden ciepły posiłek dziennie. Wiedzą, że są zaniedbani i zwyczajnie wstydzą się otoczenia, wiedzą, że z tego powodu są wyszydzani i każdy omija ich szerokim łukiem.

Większość kobiet i mężczyzn bezdomnych znalazło schronienie w ośrodku w Wielu na Kaszubach, ale część z nich uciekła z ośrodka, a część z własnej woli nigdy tam nie trafiła. Po prostu taki jest ich wybór. Kwidzyński radny twierdzi, że osobiście rozmawiał z osobami, które bezpośrednio zajmują się w naszym mieście i w gminach problemem bezdomnych. Jedna z szefowych gminnego ośrodka pomocy społecznej powiedziała wprost, że jest to wstydliwy problem, którym nikt na serio nie chce się zająć, bo jak to określiła: „źle wygląda przed kamerami”. Żaden z notabli nie chce pokazywać się w towarzystwie zaniedbanych osób (na przykład podczas otwarcia schroniska dla bezdomnych), znacznie lepiej wygląda się w blasku fleszy i kamer, gdy otwiera się na przykład most przez dużą rzekę.

Z inicjatywy Romana Szałapskiego, który jest członkiem komisji zdrowia, odbyło się w lutym specjalne posiedzenie tejże komisji z udziałem zaproszonych gości, to znaczy z tymi, którzy na co dzień zajmują się potrzebami bezdomności. Byli przedstawiciele wszystkich gmin powiatu, samorządowcy miasta, reprezentanci organizacji pozarządowych, szef kwidzyńskiej straży miejskiej i zainteresowani tym problemem mieszkańcy. Z wszystkich wypowiedzi wynika, że jest potrzeba utworzenia schroniska dla bezdomnych. Niektóre wypowiedzi dążyły wyraźnie do próby marginalizowania problemu, ot choćby to, że jedynie zimą jest kłopot z bezdomnymi. Jednak wszelkie spekulacje przecięła Beata Kupś z Fundacji Most Szacunku - PONS REVERENTIAE. Opowiedziała o tym jak wraz z księdzem myli i karmili bezdomnych, by oni mogli poczuć się jak zwykli obywatele, bez stygmatyzacji. Mówiła jak na wigilię zaprosiła bezdomnych i jak wiele dowiedziała się o ich życiu i to, dlaczego znaleźli się w takiej sytuacji bez wyjścia. Każdy myśli, że to przedstawiciele społecznego marginesu, a tymczasem są to ludzie, którym w życiu po prostu nie udało się. Zostali wyrzuceni z własnych domów na bruk przez rodzinę lub komornika. Owszem… są osoby pijące alkohol i uciążliwe społecznie, jednak to nie jest argument, by nie próbować wrócić do społeczności – wyjść z wykluczenia społecznego. Jeden z bezdomnych opowiedział jak mógł dostać pracę, ale nie miał stałego miejsca zameldowania i numeru konta oraz wyglądał tak jak wyglądał i odmówiono mu przyjęcia do pracy.

- Martwi mnie to, że niektórzy przedstawiciele gmin co innego mówią w cztery oczy, a co innego na oficjalnym spotkaniu. Jak nie wiadomo o co chodzi, to niechybnie chodzi o pieniądze – powiedział Szałapski. - Po prostu domyślam się, że według opinii osób spoza Kwidzyna najlepiej byłoby, gdyby miasto Kwidzyn wzięło na siebie wszelkie koszty działania takiej placówki, a wiadomo, że ze schroniska korzystaliby wszyscy, którzy by tam przyszli. To jest kwestia, którą należałoby doprecyzować. Trochę mnie też niepokoi to, iż na posiedzeniu komisji zdrowia panowała taka atmosfera jakby to, że schronisko powstanie było czymś oczywistym, natomiast teraz są próby „rozwodnienia problemu” – jakieś przedłużające się konsultacje? Skoro jest potrzeba i dotyczy ona ludzi to nie ma na co czekać, trzeba działać. Szczęśliwie podobną ocenę ma szef komisji zdrowia, radny Wiesław Nowakowski, również wyczuwam przychylność ze strony pana burmistrza Romana Bery.

Oceń artykuł
Autor: eska | Poniedziałek 10 kwietnia 2017 | 001 2672
romeo
11-04-2017, 12:37
IP: 89.229.221.98
Ten text bezpośrednio mnie dotyczy jako tego, który zabiega o "Przytulisko" dla bezdomnych.

Jest na terenie Parku Technologicznego taki gotowy do wykorzystania przejściowego dom, zwany pasywnym. Gorąco zachęcam Kwidzyniaków, by w każdy możliwy sposób poparli tę inicjatywę. Ot choćby poprzez życzliwy komentarz.
MAM KWIDZYNIACY VENTO
Prawa autorskie 2010 - 2017 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem