Poniedziałek 16 września 2019 | Imieniny: Edyty, Kornela, Kamili

Rejestracja Zaloguj się
Festiwal Smaków
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Kultura > Promocja

PROMOCJA KSIĄŻKI JERZEGO KOSACZA

W miniony weekend miała miejsce promocja książki Jerzego Kosacza „Epizod nazywany życiem”. Wydawcą książki jest Stowarzyszenie Inicjatyw Obywatelskich „Taka Gmina” ze Sztumu.

 

Pierwsze spotkanie związane z tym wydarzeniem miało miejsce w sobotę (17 grudnia), w Sali Czekoladowej Sztumskiego Centrum Kultury. Drugie spotkanie odbyło się w niedzielne popołudnie 18 grudnia w sali kwidzyńskiego Muzeum Zamkowego. Przybyli na nie najbliżsi zmarłego rok temu autora; rodzina, liczni znajomi i sympatycy. Lokalne media nie wykazały większego zainteresowania tym, bądź co bądź, ważnym wydarzeniem kulturalnym. Zastanawiająca też jest absencja przedstawicieli lokalnych struktur Solidarności, dla której od momentu powstania Jerzy Kosacz poświęcił znaczną część swego życia i był przywódcą lokalnych struktur, szczególnie w trudnych chwilach.

Prezentację książki Jerzego Kosacza poprowadzili redaktorzy kwartalnika „Prowincja”, wydawanego cyklicznie przez Stowarzyszenie Inicjatyw Obywatelskich „Taka Gmina”:

- Leszek Sarnowski – redaktor naczelny,

- Wacław Bielecki – sekretarz redakcji,

- Janusz Ryszkowski – poeta, prozaik.

Uświetniły ją występy recytatorskie uczniów II Liceum Ogólnokształcącego w Kwidzynie, deklamujących wiersze Jerzego Kosacza.

Poezja to jeden z kierunków bogatej twórczości Jerzego Kosacza. W wydanej książce zamieszczonych zostało łącznie 19 jego wierszy. Janusz Ryszkowski wspominając swoje kontakty z Jerzym Kosaczem w początkach lat 90-tych, mówił jak namawiał go do wydania w tamtym czasie tomika jego wierszy. Poeta wówczas, z tajemniczym uśmiechem, nie chciał się zgodzić. Jerzy Kosacz poetą bywał – tak określił go Janusz Ryszkowski. Od wczesnego debiutu na łamach Głosu Wybrzeża poezją zajmował się od czasu do czasu - pisząc pod wpływem impulsu. 

Dalsza część książki to eseje i opowiadania. Odnoszą się one głównie do dalszych i bliższych wspomnień autora oraz jego rozprawy z historią. Wśród bogatej tematyki znajdujemy w niej nostalgiczne odwołanie się do Kresów RP - miejsca urodzenia autora (Nasza Atlantyda), epizody z okresu tworzenia Solidarności oraz stanu wojennego, okres osiedlenia się w ruinach pałacu na elbląskim Zajeździe, wreszcie powrót do Sadlinek – ostatniej przystani. Prowadzący prezentację redaktorzy szeroko opisali kontakty osobiste z Jerzym Kosaczem i jego współpracę z kwartalnikiem Prowincja, gdzie zamieszczał swoje publikacje.  

Również uczestnicy spotkania mieli okazję do wyrażenia swych osobistych wspomnień o Jerzym Kosaczu. By nie wyglądało na to, że miasto Kwidzyn nic nie zrobiło dla upamiętnienia i uhonorowania Jerzego Kosacza, jako osoby publicznej i zasłużonej, jego przyjaciółka Maria Wandtke zaproponowała, by w naszym mieście, wzorem innych miast dokonać instalacji „ławeczki” z Jerzym Kosaczem. Z pomysłem tym, który zrodził się już wcześniej na forum internetowym e-Kwidzyn, zwróciła się do obecnego na spotkaniu burmistrza Andrzeja Krzysztofiaka, oczekując wyraźnej deklaracji poparcia. W odpowiedzi burmistrz zaproponował zgłoszenie tej propozycji do budżetu obywatelskiego.

 

O Jerzym Kosaczu i jego misji

Przywołana, dzięki prezentacji jego książki, postać zmarłego wiosną ubiegłego roku Jerzego Kosacza jest (poza rodziną) bliska tym wszystkim, którzy pokładali nadzieję na lepszą przyszłość w nowej rzeczywistości, po zmianie ustroju.  

 

Sam Jerzy wiele doświadczył, angażując się w działalność społeczną i polityczną. Internowanie w stanie wojennym i ciągłe dalsze nękanie przez aparat represji musiało wycisnąć na nim piętno. W końcu, gdy upadł system znienawidzony i rodziła się lepsza nadzieja - Jerzego spotkał kolejny zawód. Wraz z rozkwitem III RP jutrzenka wolności i sprawiedliwości zaczęła powoli przygasać.

W Kwidzynie Jerzy Kosacz, jak i wielu innych, którzy nie pasowali do nowego układu, znalazł się na marginesie. Wyjazd do Elbląga i próba zbudowania sobie tam lepszej przyszłości też zawiodły. Początkowo w Elblągu Jerzy Kosacz otrzymał ciekawy angaż w dawnym Urzędzie Wojewódzkim, gdzie powierzono mu sprawy paszportowe. Po jakimś czasie, gdy będąc w Elblągu rozmawiałem z Jerzym, między innymi o sprawach zawodowych - powiedział, pozwolę sobie przytoczyć: „moje biurko w gabinecie urzędowania jest coraz bliżej drzwi”. Tak więc nowa rzeczywistość obeszła się brutalnie również z Jerzym Kosaczem. Po powrocie z Elbląga i osiedleniu się w Sadlinkach kilkakrotnie miałem okazję spotkać się i rozmawiać z Jerzym. W jednej z rozmów zapytałem go o jego ewentualne plany powrotu do polityki. Powiedział mi, że został z tego skutecznie wyleczony, a poza tym w naszym otoczeniu panuje zbyt wiele obłudy. Ze swą opinią na ten temat nie krył się. W swojej wydanej książce w rozdziale Historie pisze tak:  

Dziś niczego nie żałuję z tamtych lat, choć bywało i ciężko i strasznie. Odmówiłem odszkodowania za wszystkie „odsiadki” i inne przygody, bo działałem wówczas świadomy celu i przewidywanych konsekwencji. Wolna Polska nie musi mi płacić za wywalczoną wolność. Całkiem inną sprawą jest to, co z tą wolnością wyprawiamy, ale tu nie mam już żadnego swego udziału. Od ponad ćwierci wieku od tamtych wydarzeń mam przekonanie, że to w końcu lat 80-tych dokonała się największa zbrodnia stanu wojennego, polegająca na dość skutecznej dezintegracji solidarnego społeczeństwa. Politycznymi i tajniackimi metodami rozproszono niebezpieczną wspólnotę Polaków, której powtórkę nawet trudno sobie wyobrazić. Jednych zastraszano, innych wciągano w nieszlachetny współudział w schyłkowej obronie peerelowskiej rzeczywistości.  

Odchodząc od polityki pozostał jednak wrażliwy na sprawy społeczne. To właśnie jemu mieszkańcy Kwidzyna i szerokich okolic zawdzięczają, że nie powstała tu wielka spalarnia śmieci obsługująca połowę województwa. Jedyną pomocą dla jego inicjatywy pod nazwą „Stop spalarni”, gdy inni zawiedli, było organizacyjne i medialne wsparcie ze strony redakcji Pulsu Kwidzyna. Opisane tu refleksje dedykuję tym wszystkim, którzy dziś próbują ogrzać się przy legendzie Jerzego Kosacza.

Oceń artykuł
Autor: Andrzej Baczewski | Wtorek 27 grudnia 2016 | 000 3688
KWIDZYNIACY MAM PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2019 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem