Środa 15 lipca 2020 | Imieniny: Włodzimierza, Henryka, Egona

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Kultura > Promocja

„METR OD ŚWIĘTOŚCI” - HISTORYCZNA PASJA

Dokument fabularyzowany według legendy, którą spopularyzowała Kossak-Szczucka - obraz Matki Bożej sprowadził w XVII w. do Kodnia książę Mikołaj Sapieha. Jak do tego doszło? Najpierw modląc się przy jej wizerunku w Rzymie, Sapieha miał doznać cudownego uzdrowienia. Dlatego postanowił zabrać obraz ze sobą do Kodnia. Jednak Ojciec Święty nie wyraził na to zgody - książę wykradł więc obraz z kaplicy papieskiej. Urban VIII, ukarał Polaka, rzucając na niego klątwę kościelną. A gdzie miejsce na Kwidzyn? Otóż... w teraźniejszości, bo odtwórcami historycznymi byli m.in. kwidzyniacy.

 

Fabularyzowany dokument o cudownym obrazie Matki Bożej Kodeńskiej został oddany do dystrybucji we wrześniu br. Pokaz premierowy odbył się w dniu 27 września. Produkcja prawdopodobnie już w grudniu zagości na antenach Telewizji Polskiej.

- Nasz film nie jest dokładną ekranizacją książki. Rozbudowaliśmy go m.in. o sceny batalistyczne. Pokażemy Polskę XVII-wieczną - mówi Przemysław Häuser, reżyser. - To produkcja dynamiczna, robiona z rozmachem i pieczołowitością. Zależy nam, aby trafić do młodych widzów. To jest film o największej kradzieży w historii Watykanu, ale też o nawróceniu księcia Mikołaja Sapiehy.

Häuser wyreżyserował m.in. serial „Metr od świętości”. Brał też udział w produkcji „Świadectwa” o Janie Pawle II. Drugim reżyserem jest Przemysław Reichel. Scenariusz napisał Wojciech Darda-Ledzion. Główną rolę powierzono naturszczykowi - Jarosławowi Struczyńskiemu, który na co dzień jest kasztelanem zamku w Gniewie i husarskim porucznikiem. W filmie grają też m.in. Joanna Domańska, Henryk Dąbrowski, Marcin Korbas i Jakub Lasota.

 

Aleksander i Krzysztof w scenach batalistycznych

Mieszkańcy Kwidzyna, którzy od kilku lat pasjonują się odtwórstwem historycznym znaleźli się w ekipie przygotowującej i realizującej sceny bitewne. Aleksander Malinowski na co dzień jest pracownikiem IP Kwidzyn. Odtwórstwo łączy z jazdą konną, którą szlifuje w wolnym czasie Natomiast Krzysztof Pepliński pracuje w firmie Logistyka i Magazynowanie, a poza profesją zawodową, oprócz dominującej pasji historycznej - trenuje aikido w kwidzyńskim klubie Budowork.

- O godz. 6-tej rano zaczynały się zdjęcia plenerowe, tak więc na gniewskim zamku musieliśmy być w pełnej gotowości już od godz. 4-ej, z przygotowanymi muszkietami, armatami i końmi. Ubrani w zbroje i stroje, potem byliśmy stylizowani, robiono nam specjalną charakteryzację (krew zadrapania ślady prochu na twarzach) – wspomina Krzysztof Pepliński. - Dla nas odtwórców był to wielki zaszczyt, że reżyser wybrał naszą grupę rekonstrukcyjną do scen batalistycznych. Była to dla nas wielka przygoda i pamiątka na całe życie.


Oceń artykuł
Autor: eska | Piątek 6 listopada 2015 | 001 4177
Romeo
07-11-2015, 10:28
IP: 89.229.221.98
Jestem pod ogromnym, pozytywnym wrażeniem. Szczerze gratuluję panu Krzysztofowi i innym. 3mam kciuki za kolejne ciekawe projekty historyczne. Tego potrzebuje szczególnie młode pokolenie.
rszalapski@wp.pl
MAM KWIDZYNIACY PROGNOZA POGODY
Prawa autorskie 2010 - 2020 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem