Czwartek 15 listopada 2018 | Imieniny: Alberta, Leopolda, Odalii
4°C WIATR:
4ms
08:11 16:46

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Gospodarka > Samorząd

ROZMAWIAMY Z NIEZALEŻNYM KANDYDATEM NA RADNEGO

ZBIGNIEW DRELICH, lat 61, żonaty. Wykształcenie wyższe techniczne. Ukończone studia podyplomowe z zakresu zarządzania. Wieloletni nauczyciel, dyrektor szkoły. W minionych wyborach samorządowych kandydował do Rady Miejskiej w Kwidzynie, w okręgu nr 10 (ul. Korczaka i Kasprowicza) z listy KWW KWIDZYNIACY. Bezpartyjny. Niezależny.


Zbigniew Drelich

 

Co poza taką tradycyjną „wizytówką” można jeszcze o Panu interesującego powiedzieć?

- Jestem kwidzyniakiem od urodzenia. Moja droga zawodowa zaczynała się od mechanika, poprzez konstruktora, technologa, nauczyciela praktycznej nauki zawodu, nauczyciela przedmiotów zawodowych, kierownika warsztatów szkolnych, v-ce dyrektora, a zakończyła na stanowisku dyrektora szkoły. Ponadto byłem radnym pierwszej kadencji Rady Miasta (a w niej przewodniczącym komisji oświaty), prezesem Fundacji Oświata, byłem też członkiem zarządu Telewizji Kablowej Kwidzyn, w której miałem własne programy telewizyjne. Obecnie przewodniczę Radzie Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Pomezania” w Kwidzynie.

 

Nie ukrywamy, że powodem naszej rozmowy są zbliżające się wybory uzupełniające. Ponownie „Kwidzyniacy” postawili na Pana i na długo przed oficjalnym zgłoszeniem poinformowali opinię publiczną o swoich zamiarach. Wszystko wskazuje na to, że będzie Pan jedynym prawdziwie niezależnym kandydatem.

- Pobieżny rzut oka na zarejestrowane komitety wyborcze tego nie potwierdza, ale dokładniejsza analiza rzeczywiście upoważnia mnie do wykorzystywania takiego określenia przy mojej osobie. Dla mnie wybory samorządowe to niezwykle ważne wydarzenie. Ubolewam, że te nadchodzące spowodowane są odejściem Wojtka. Jak wielu z nas znałem go osobiście i zachowam o nim własne wspomnienia. Powracając jednak do kwestii wyborów i ich niezwykłości to zawsze będę powtarzał, że to ważne wydarzenie dla całej naszej lokalnej społeczności a ich niezwykłość polega na bezpośrednim wyborze człowieka, który tu razem z nami mieszka, zna nasze problemy i potrafi je rozwiązywać.

 

Czy JOW-y są korzystną modyfikacją prawa wyborczego?

- Moim zdaniem wprowadzenie JOW-ów to zdecydowanie korzystna zmiana, ale jednak z pewnym zastrzeżeniem. Osobiście uważam, że przy tym niezbędne jest wprowadzenie kadencyjności radnych, wójtów, burmistrzów, posłów. Jestem członkiem spółdzielni mieszkaniowej i zawsze należałem do grupy zwolenników zmiany prawa spółdzielczego, która uznawała wprowadzenie kadencyjności w organach spółdzielni za rzecz naturalną. Taki zapis w statucie naszej spółdzielni został wprowadzony. Dziś dotyczy on Rady Nadzorczej, a jutro innego organów.Inną ważką sprawą (przy okazji JOW do rad gmin) jest ich upartyjnienie. Często wybieramy człowieka który, swoją działalność opiera na strukturach partyjnych i to całkowicie oderwanego od rzeczywistych potrzeb oraz oczekiwań wyborców. I dlatego te wybory powinny polegać na bezpośrednim wyborze człowieka, który tu razem z nami mieszka, zna nasze problemy i potrafi je rozwiązywać. Nie jestem partyjnym kacykiem, który działa w interesie swojej partii i jej liderów, a pragnę działać w rzeczywistym interesie ludzi, którzy mi zawierzą i zechcą na mnie oddać swój głos.

 

30 sierpnia będziemy mieli prawie powtórkę emocjonującej rywalizacji. W tym samym okręgu, w ostatnich wyborach uzyskał Pan drugi wynik. To zobowiązuje?

- Niewątpliwie. Wynik również. Ale też i to, że tu mieszkam. Znam nasze problemy i hierarchię ich ważności. Wiem jak je rozwiązywać przy zachowaniu określonych kompetencji. Od wielu lat pracuję na rzecz lokalnej społeczności. Jak Pan zaznaczył w tzw. „wizytówce” jestem bezpartyjny i niezależny. Nie mam żadnych zobowiązań w stosunku do żadnej partii. Moim rzecznikiem są tylko i wyłącznie wyborcy. Jestem i chcę być ich zakładnikiem i to mnie będzie odróżniać od pozostałych kandydatów. Kto mnie zna ten dobrze wie, że jestem osobą odpowiedzialną i z pełną konsekwencją realizuję stawiane sobie cele.W ostatnich wyborach startowaliśmy jako KWW „Kwidzyniacy” z określonym programem wyborczym. Po kilku miesiącach pracy nowej rady już wiadomo, że trzy z czterech punktów wyborczych naszego programu nabrały realnego kształtu. Postawiliśmy na budżet obywatelski i już wdrożono procedurę jego wprowadzenia. Chcieliśmy połączenia nowymi ścieżkami rowerowymi odległych parków i takie nastąpi przy modernizacji dworca kolejowego. Domagaliśmy się podłączenia jak największej ilości mieszkań do PEC i... zostało to uwzględnione w Zintegrowanym Porozumieniu Terytorialnym. Pozostało jeszcze wiele istotnych spraw do załatwienia.Poza tym, obserwując prace Rady Miejskiej aż się prosi, aby do Franciszka Galickiego i Marka Sidora dołączył kolejny radny „Kwidzyniaków”. Nie trzeba dobrze zorientowanym tłumaczyć, jak ważną rolę odgrywają ci niezależni radni w pracach rady.     

 

Wspomniał Pan o innych sprawach do załatwienia. Proszę chociaż je wymienić.

- Proszę bardzo. Najważniejsze z nich to obniżenie kosztów ciepłej wody, centralnego ogrzewania oraz gospodarki odpadami komunalnymi. To są przecież podstawowe czynniki, które mają wpływ na wymiar czynszu oraz poziom naszego życia.Chciałbym też lobbować w radzie za zmianą regulaminu w zakresie przedstawienia wyników głosowania w zestawieniu personalnym, aby każdy mieszkaniec Kwidzyna mógł dokładnie wiedzieć jak głosują ich przedstawiciele za określonymi rozwiązaniami. Do tej pory podawane są ogólne wyniki, które jedynie zaciemnią prawdziwy obraz. A radni muszą odpowiadać przed swoimi wyborcami z efektów swojej pracy i muszą być rozliczani z następstw własnych głosowań.

 

Czy w tych pierwszych wymienionych kwestiach możecie być tak skuteczni jak przy wcześniejszych założeniach programowych?

- Oczywiście, że tak. Leży to wszystko w gestii miasta. Wymaga to rzeczywiście niezbędnych inwestycji, może i zmian kapitałowych, ale wszystko jest realne. Dla przykładu. Trudno biernie od lat tolerować taki oto stan rzeczy, że podgrzanie 1 m3 zimnej wody w jednym budynku kosztuje 13 zł a w innym 23 zł. Trudno wytłumaczyć, dlaczego nie likwiduje się przestarzałej ciepłowniczej infrastruktury. Priorytetem jest zastąpienie jej nowoczesną i oszczędną technologią. Kolejny w tym zakresie postulat to ciepło z PEC w każdym domu. Szacuję, że ilość odbiorców tego źródła energii (ciepłej wody i co) jest nadal stosunkowo mała. Mam tu oczywiście na myśli również stare budownictwo i osiedla domków jednorodzinnych. Sądzę, że straty ciepła powstałe w wyniku przesyłu do odbiorcy są równe jego zużyciu – co jest niegospodarne. Poza tym jako samorząd musimy dać jak największej ilości mieszkańców możliwość wyboru tego źródła ciepła. Podobna sytuacja jest z gospodarką odpadami komunalnymi. Bezwzględnie należy zweryfikować zasadność i wysokość przyjętych przez Radę Miejską regulaminów i opłat za wywóz odpadów, chociażby w stosunku do wcześniej obowiązujących i stosowanych przez zarządców. Dla przykładu - wcześniej w zasobach Spółdzielni Mieszkaniowej „Pomezania” ceny kształtowały się na poziomie od 6,50 zł do 8 zł za jedną osobę. Uważam, że poziom usług nie był gorszy a w konsekwencji rozliczenia - otrzymywano jeszcze zwrot ewentualnej nadpłaty. Teraz nieśmiało przebąkuje się o kolejnej podwyżce, a my w zasadzie nie znamy wyniku rozliczenia tego przedsięwzięcia.

 

Co można więcej zrobić dla zdynamizowania lokalnej przedsiębiorczości?

- Występuje potrzeba wspierania każdej inicjatywy na rzecz rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości. Małe rodzinne firmy winny być solą naszej ziemi. Również poprzez preferencyjne opodatkowanie, którego tak boją się rządzący. A przypominam, że to też było zapisane w naszym programie wyborczym. Opowiadam się za zwiększeniem nakładów na inwestycje miejskie (w tym przede wszystkim w infrastrukturę sieci ciepłowniczej PEC). Zabiegać będę o bezpośrednie uczestnictwo mieszkańców w sprawowaniu władzy. Możliwość oddolnego wpływania na rozwój miasta. Cieszę się, że budżet obywatelski, którego ideę głosiłem w minionej kampanii wyborczej, a który wtedy był tak wyśmiany przez rządzących - dziś jest przedmiotem intensywnych prac. 

 

Czy wie Pan czego oczekują mieszkańcy okręgu wyborczego nr 10?

- Z większością z nich rozmawiałem osobiście przy okazji wielu spotkań. Mieszkańcy zasadniczo podzielają mój pogląd i również oczekują wcześniej wspomnianych działań na rzecz obniżenia kosztów ciepłej wody, centralnego ogrzewania, oraz gospodarki odpadami komunalnymi. Postulują też o dalszy remont ulic, ciągów pieszych. Zwracam uwagę na zapomnianą od 20 lat ulicę Gębika. Osiedle wymaga budowy nowych parkingów, doświetlenia ulic, czy stworzenia monitoringu (poprawa stanu bezpieczeństwa, graffiti). Ale też spodziewają się zwiększonej pomocy miasta w definitywnej likwidacji eternitowych pokryć dachowych. Dotyczy to szczególnie mieszkańców ulicy Kasprowicza. Samorząd powinien stworzyć preferencyjny fundusz remontowy. I to nie jest populizm, bo taki fundusz sprawdził się przy remontach elewacji budynków i kamienic śródmieścia. Zatem miasto posiada taki instrument, lecz do jego uruchomienia potrzebna jest dobra wola. Dziwię się, że dotychczasowi reprezentacji tego okręgu wyborczego, w tak istotnej kwestii, nie występowali w interesie mieszkańców.

Niezmiernie ważną sprawą są mieszkania socjalne dla ludzi, którzy co tu dużo mówić - z różnych względów nie stać na opłatę czynszu. Posiadają oni często tytuł do mieszkania socjalnego, którego latami nie otrzymują a tym samym dalej zadłużają siebie i współmieszkańców budynku. Miasto z tych i innych względów musi rozpocząć budowę mieszkań socjalnych. Mieszkań – podkreślam... mieszkań socjalnych, a nie slumsów. Jak to już niestety w przeszłości miało miejsce.

 

Co Pan sądzi o planowanym na 6 września ogólnokrajowym referendum i zadanych społeczeństwu pytaniach?

- Referendum to forma bezpośredniej demokracji, w której możemy wyrazić swoją opinię w ważnej dla nas sprawach. Jest to najbardziej wiarygodny sposób uzyskania od społeczeństwa wiążącej opinii. Co do postawionych pytań to wydaje mi się, że są jasne, proste i oczywiste. Odpowiadam na nie, w zadanej kolejności: 1. TAK,  2. NIE,  3. TAK. Jestem za JOW. W sposób oczywisty ograniczą one partiokrację. Jestem przeciwny finansowaniu partii politycznych z budżetu państwa. Uważam, że winny one utrzymywać się z własnych składek. No... i oczywiście jestem za rozstrzyganiem wszelkich wątpliwości w odniesieniu prawa podatkowego na korzyść podatnika. Tak właśnie będę głosował.

 

Jaka jest Pana opinia w sprawie sprzeciwu dopisania do tych trzech pytań kolejnych? 

- Szkoda. Wielka szkoda, że nie wykorzystano tej możliwości. Rozszerzając wachlarz pytań - na przykład w sprawie wieku emerytalnego, obowiązku szkolnego czy w sprawie przyjęcia przez Polskę waluty euro – uzyskano by wiążące stanowisko suwerena. To dla obywateli bardzo ważne kwestie. Myślę, że doniosłość tych dodatkowych pytań mogłaby w sposób znaczący wpłynąć  na poziom frekwencji.

 

Dziękujemy za rozmowę i z całego serca życzymy powodzenia.

- Tradycyjnie, nie dziękuję. Jednak chciałbym jeszcze na koniec dodać, że mam wolę reprezentowania wszystkich Państwa w Radzie Miejskiej. Zarówno jako przedstawiciel moich zwolenników, jak i przeciwników, ale również tych z Państwa, którzy z różnych powodów w wyborach udziału nie wezmą, bo takie są reguły demokracji.


Oceń artykuł
Autor: Natalia Karpowicz | Niedziela 2 sierpnia 2015 | 000 7049
PROGNOZA POGODY KWIDZYNIACY MAM
Prawa autorskie 2010 - 2018 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem