Piątek 22 marca 2019 | Imieniny: Katarzyny, Bogusława, Kazimierza
10°C WIATR:
11ms
06:41 19:01

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Puls Kwidzyna > Felietony

70-TA ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Komentarz polityczny

 

Tegorocznym obchodom rocznicy Powstania Warszawskiego towarzyszyło nieco mniej emocji politycznych wywoływanych publiczną dyskusją na temat zasadności wybuchu. Zauważa się więcej spontanicznych działań organizacji oraz osób, szczególnie ludzi młodych, pragnących w godny sposób pielęgnować pamięć o powstaniu. Na historię Powstania Warszawskiego nadal cieniem kładzie się indoktrynacja z jaką mieliśmy do czynienia po roku 1989, kiedy wydawać by się mogło że wreszcie  będzie można dokładnie poznać jej prawdę. Formy zakłamania prawdy o Powstaniu Warszawskim ulegały ewolucji. Już w momencie wybuchu Stalin określił je jako nieodpowiedzialne zbrodnicze działanie „młokosów”. Chodziło wtedy najwyraźniej o pozbawienie praw kombatanckich jego uczestników. Przez lata historii powojennej zmienił się pogląd na młodych uczestników Powstania Warszawskiego. Uznano ich czyn za bohaterski, natomiast skierowano atak propagandowy przeciwko dowódcom, oskarżając ich o niepotrzebną śmierć i zniszczenie stolicy.

W propagandę tą wpisali się nawet wysocy rangą obecni politycy. Między innymi szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski nie omieszkał swoim wpisem na Twisterze wzywać do wyciągnięcia lekcji z tej „narodowej katastrofy” jak określił Powstanie Warszawskie. Sekundowali mu różni historycy tworzący na użytek współczesnej poprawności politycznej oraz różni blogerzy.

Oceniając ze swej strony toczącą się współcześnie dyskusje na temat Powstania Warszawskiego kieruje się analizą dostępnych materiałów historycznych oraz relacji bezpośrednich uczestników. Ojciec mój pseudonim „Narew”,  uczestnicząc w walkach zbrojnych w Batalionie „Chrobry II” na odcinku Wola – Śródmieście, był świadkiem ogromu zbrodni jakich na bezbronnej ludności cywilnej, po wyparciu powstańców, dokonywały odziały Reinefartha, Dirlewangera i wszelka towarzysząca im swołocz. Na pytanie, czy w obliczu tego wszystkiego był sens podejmować walkę zbrojną, zawsze podkreślał, że wybuch Powstania Warszawskiego był nieunikniony. Oczywiście nie można było przewidzieć wówczas wszystkich scenariuszy, jednak gdyby przywódcy Państwa Podziemnego nie wydali rozkazu podjęcia walk, to i tak by do nich doszło. Powstanie Warszawskie wybuchło dlatego, bo było w tym celu przygotowane. Nie był to więc planowany akt „zbiorowego samobójstwa” jak to określają współcześni krytycy, tylko zakrojone na szeroką skalę działanie w ramach akcji „Burza”. Alternatywą dla nie podejmowania działań zbrojnych przeciw Niemcom w Warszawie była przymusowa kolaboracja z nimi na rzecz budowania „Warschau Festung”. Byłby to szczególny argument dla Stalina, który wydałby rozkaz ustawienia katiusz na praskim brzegu Wisły i rozpoczęcia nalotów dywanowych na Warszawę swojemu lotnictwu. Nie wiem, czy gdziekolwiek są publikacje na temat spekulacji, jaki byłby wówczas scenariusz wydarzeń i ich skutków. Na nic takiego nie trafiłem.

Głęboki szacunek należy się  profesorowi Normanowi Daviesowi, za jego konsekwentne dochodzenie prawdy o Powstaniu Warszawskim, wbrew kierowanym przeciwko niemu atakom ze strony naszych rodzimych krytyków.

Dla dokonania rzetelnej oceny okoliczności, skutków oraz odpowiedzialności za to co się wydarzyło przez 63 dni w okupowanej Warszawie (w roku 1944) należałoby poruszyć wiele wątków. Uwolnienie od odpowiedzialności przywódców Polskiego Państwa Podziemnego oznacza jednoczesne wskazanie roli, a właściwie nieudolności, przywódców zachodnich państw sprzymierzonych USA i Wielkiej Brytanii, którzy kilka miesięcy przed konferencją w Jałcie zostawili naszą stolicę na pastwę psychopaty Hitlera i cynicznego Stalina.

 

Oceń artykuł
Autor: Andrzej Baczewski | Środa 6 sierpnia 2014 | 000 12479
MAM PROGNOZA POGODY KWIDZYNIACY
Prawa autorskie 2010 - 2019 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem