Sobota 29 lutego 2020 | Imieniny: Romana, Oswalda, Cyryla

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
AVIVA - SPRAWDZAMY JAKOŚĆ KWIDZYŃSKIEGO POWIETRZA - KLIKNIJ TUTAJ

Kultura > Wydarzenia

SZTUKA PRZEMAWIA - ANIMO 2013

I przyszedł październik. A wraz z nim, do miasta, które było prawie prowincją, przybyła ona. Nieskazitelnie czysta i niebotycznie piękna. Zjawiskowa. Odbierała mowę, po to by samej przemawiać. Zadziwiała, zaskakiwała, nie pozostawiała złudzeń. Była wielka, lecz w wielkości tej pozostawała sobą. Była muzą, łączącą obcych sobie ludzi. Trwała krótko, acz intensywnie. Gloryfikowała piękno i nieprzeciętność. Kim właściwie była? Nie chcę ubierać jej w sentencje, czy dać jej jakiś przydział. Jest permanentnie wolna. Nie będę jej przycinał. 

 

Była największą gwiazdą i najważniejszym gościem 8 Międzynarodowego 12 Festiwalu ANIMO Kwidzyn 2013. Przybyła z wielu stron świata. Od ojczyzny bujnych winorośli i zabytkowych winnic, przez australijskie stepy po granice kraju kwitnącej wiśni. Z Białorusi, Szwajcarii, Anglii, Francji, Słowacji i Węgier. Przybyła do Polski, do Kwidzyna, do nas. Niesiona na barkach oddanych jej ludzi, zawitała w prowincjonalne progi, małomiasteczkowej społeczności. W przeciągu pięciu dni dała upust swoim emocjom, dała popis swoich umiejętności, pozostawiając niesamowite wrażenie na odbiorcach. Proszę państwa. Panie i panowie. Sztuka przemówiła.

 

Proszę wsiadać, drzwi zamykać

 Na samym początku festiwalu w interaktywną podróż z widzem wybrał się Tom Greder. Artysta niebanalny, który tak poprowadził spektakl, że każdy z widzów mógł czuć się nieodzowną jego częścią. Występ zdawał się pomijać lub nawet podważać sens istnienia scenariusza. Bo po co układać sztukę, skoro można, podobnie jak zrobił to Tom, dać jej zupełną swobodę i pozwolić rozwinąć skrzydła. Przyniosło to niesamowite efekty, to my – publiczność, tworzyliśmy przebieg podróży w rozkołysanej lokomotywie sztuki. Ponad wszelkimi granicami i podziałami Tom Greder stworzył wyjątkową więź między nami. Więź między artystą, a widzem. Między nosicielem sztuki, a jej odbiorcą. Coś co niektórym, nie udaje się osiągnąć latami, jemu udało się w godzinę. Przed spektaklem każde z nas przyszło oddzielnie, po spektaklu wychodziliśmy już razem. Ja i sztuka. Dałem upust fantazji i pozwoliłem jej się ponieść. Poniosła mnie.

 

Teatr interaktywny

 W kolejnych dniach festiwalu, sztuka przemawiała kilkukrotnie. Towarzyszyła wiernie uczestnikom ANIMO, co rusz dając im do zrozumienia, że to oni stanowią sztukę, to oni są aktorami i najważniejszym przedstawieniem swojego życia. Teatr interaktywny. Interakcja. To jeden z elementów, który najbardziej wyróżnia ten festiwal od innych. Sztuka była daniem głównym wielkiej uczty, która nie miałaby jednak racji bytu, gdyby nie jej uczestnicy. Razem stworzyliśmy wielkie wydarzenie kulturalne. Pozwoliliśmy sztuce mówić.

 

Nie mów głośno, daj kulturze mówić samej

 Węgierski lalkarz Bence Sakardi zabrał nas do świata form. Razem z „Marionetkami z Budapesztu” poznaliśmy język sztuki, którym do nas przemawiała. Po raz kolejny to widownia tworzyła spektakl, odczytując historie wizualizowane przez artystę. Razem z Teatrem Squad Form zreinterpretowaliśmy „Kordiana”. Spojrzeliśmy jego oczyma na świat. Poczuliśmy jego emocje, daliśmy się uwieźć własnym oczekiwaniom i uczuciu jedności z artystą i jego postacią. Poznaliśmy jego historię i dotknęliśmy jego szaleństwa. Odbyliśmy podróż w przeszłość w poszukiwaniu człowieka, bohatera i siebie w tym wszystkim. Odpowiedzieliśmy na pytanie, na dylemat: Być czy czuć? Odwiedziły nas zjawy i demony wszystkich osób skrzywdzonych przez Kordiana. Razem z nim obudziliśmy w sobie wrażliwość, skłonność do wielkich czynów. Zrozumieliśmy jednocześnie postępowanie postaci. Zimnego i zaślepionego egoisty, chcącego zostać utopijnym „Winkelriedem Narodu”.

Swoją historią podzielił się również z nami mały słoń, który miał ledwie 5 cm, z kawałkiem. Poznaliśmy jego historię, przyjaciół, rozterki, załamania i przemianę z małego, chorowitego i niedowartościowanego zwierzątka w silnego i pewnego siebie, wręcz aroganckiego słonia. Spektakl „Słoń i kwiat” był urzeczywistnienie opowiadań Briana Pattena w scenerii dżungli, która to była prawie puszczą, która była prawie lasem, który był prawie ogrodem, w którym działy się rzeczy niewiarygodne. „Kwiat biegał, hiena opowiadała dowcipy, wróbel recytował wiersze, małpy pomagały słońcu wschodzić…”, a wszystko na koniec zostało zniszczone, nawet przygotowana wcześniej sceneria.

Później wybraliśmy się na spacer z Iwoną – bohaterką przedstawienia w piaskownicy, opowiadającego o królu, królowej i ich synu, królewiczu, który to tytułową Iwonę poprosił o rękę. W ramach spektaklu „Dorme” odbyliśmy natomiast podróż do marzeń i koszmarów na jawie. Wśród dobra i zła, piękna i brzydoty, strachu i spokoju, porzucając racjonalizm i zdrowy rozsądek oddaliśmy się bezwładnie w ramiona Morfeusza i jego pokrętnych ścieżek sennych.

Ocknęliśmy się dopiero na „Samoróbce”. Koncercie, który tak naprawdę nie był koncertem, wśród instrumentów, które tak naprawdę nie były instrumentami. Projekt „Samoróbka” autorstwa wrocławskiej grupy Małe Instrumenty zawiera w sobie ideę tworzenia sztuki na własnoręcznie wykonanych instrumentach. Zaprezentowane podczas koncertu, świadczą o jednym. Trzeba się wykazać niebywałą wyobraźnią, aby z rzeczy zupełnie niepotrzebnych, na pierwszy rzut oka bezużytecznych, nadających się jedynie do wyrzucenia, stworzyć instrument, zagrać na nim, połączyć go z dziesiątką innych, tego typu i w całości zaprezentować publiczności. „Samoróbka” udowadnia, że każdy może, jeśli tylko wykaże się odrobiną chęci i inicjatywy.

Tegoroczna edycja festiwalu ANIMO została zakończona spektaklem „Urashima Taro”. Przesiąknięta starożytnym, japoński mitem o młodym rybaku, który ocalił żółwia, za co został nagrodzony wizytą w pałacu władcy mórz, który znajdował się na dnie oceanu. Spektakl opowiada o dualizmie, uwodzeniu oraz śmierci. Przesączony poczuciem humoru stanowił swoistą wisienkę na torcie oraz godne pożegnanie z festiwalem.  

 

Odporni na sztukę

 8 Międzynarodowy 12 Festiwal ANIMO Kwidzyn 2013 był wielkim wydarzeniem kulturalnym, zorganizowanym na ubogim, prowincjonalnym terenie. Festiwal po raz kolejny udowodnił, że Kwidzyniacy potrafią. Tego odmówić im nie można. Jesteśmy dobrze zorganizowani, posiadamy spore umiejętności i chęć tworzenia, działania na rzecz rozwoju kultury. Niestety, przy okazji kolejnej edycji ANIMO, obnażona została również nasza odporność na sztukę. Bo jak można nazwę międzynarodowego festiwalu sztuki, pomylić z producentem zupek błyskawicznych? Hańba, skandal i niedowierzanie. Wnioskując po odbiorze ANIMO wśród mieszkańców, mogę stwierdzić, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na tak wielkie, kulturalne przedsięwzięcie. Bynajmniej nie wszyscy.

Czy mają więc rację bytu imprezy kulturalne dziejące się na głębokiej prowincji? Czy warto organizować u nas tego typu festiwale? Odpowiedź jest prosta. Dopóki wśród organizatorów nie zginie chęć kontynuowania wspaniałej historii ANIMO, dopóki artyści z wielu stron świata będą zaszczycać nas swoją obecnością i dopóki na widowni będzie zasiadać chociaż garstka osób, pozwalających sztuce mówić, dopóty będę twierdzić, że warto. Nie liczy się ilość bowiem, ale jakość. Więc dopóki to wszystko będzie zachowane, dopóty sztuka będzie mówić. 

Nie mów głośno o kulturze, lepiej zamilcz. Nie mów głośno o kulturze na prowincji. Nie mów głośno, daj kulturze mówić samej.

 

 

Więcej w najbliższym wydaniu Pulsu Kwidzyna. Zapraszamy do lektury :)


Oceń artykuł
Autor: Patryk Żaglewski | Poniedziałek 7 października 2013 | 000 3326
MAM PROGNOZA POGODY KWIDZYNIACY
Prawa autorskie 2010 - 2020 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem