Sobota 29 listopada 2014 | Imieniny: Błażeja, Saturnina, Fryderyka
-5°C WIATR:
14ms
07:35 15:29

Rejestracja Zaloguj się
POGODA
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Gospodarka > Samorząd

PANEL DYSKUSYJNY NA TEMAT FARM WIATROWYCH

Pod koniec maja w Urzędzie Gminy Kwidzyn miał miejsce panel dyskusyjny na temat farm wiatrowych z udziałem zaproszonych osób. Na spotkaniu gościli prof. Marek Chmaj, prof. Feliks Jaroszyk, Leszek Kuliński – wójt gminy Kobylnica, Tomasz Węgrzyn - radny gminy i sołtys wsi Łęki Dukielskie. Spotkanie organizowane było przez Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej, której członkiem jest gmina Kwidzyn. Po obszernych wypowiedziach rzeczoznawców i samorządowców, interesujący przebieg miała dalsza dyskusja - między przeciwnikami i zwolennikami powstania elektrowni wiatrowej w Kamionce.

 

Od wielu miesięcy trwa konflikt między częścią mieszkańców wsi Kamionka i samorządowcami. Ci pierwsi uparcie wiatraków nie chcą, argumentując to głównie spadkiem wartości nieruchomości i negatywnym wpływie na zdrowie. Władze gminy raczej optują za powstaniem farm wiatrowych, widząc ewentualną szanse dla lokalnej społeczności. Dlatego m.in. odbyło się spotkanie, które miało wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Kwestie zdrowia, profitów finansowych, życia wśród turbin wiatrowych - omawiali przybyli rzeczoznawcy i samorządowcy, na których terenie elektrownie wiatrowe już funkcjonują. Po obszernych prezentacjach, na sali zawrzało od opinii.

- Proces inwestycji jest dosyć długi i żmudny. W 2009 roku została założona spółka „Ventus Project” i od tego czasu rozpoczęły się prace związane z przygotowaniem realizacji całej inwestycji. Planowana inwestycja, w bezpośrednim sąsiedztwie Kwidzyna, nie jest dziełem przypadku, albowiem jestem związany z terenem naszego powiatu i moim celem jest wybudowanie tutaj farmy wiatrowe – powiedział Krzysztof Zieliński, reprezentujący inwestora. - Zrobiliśmy całą analizę terenu gminy Kwidzyn i okazało się, że są jedynie dwie lokalizację, które kwalifikują się, by można było postawić tam farmy wiatrowe - teren Dubiela, Tychnów, Brachlewa, Brokowa Tychnowieckiego i Kamionki oraz drugi Pawlic. Gmina opracowując wcześniej studium zagospodarowania przestrzennego również wykazała te tereny jako tereny przeznaczone pod tego rodzaju inwestycje. Dlatego w dalszej kolejności przystąpiono do opracowania Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla pierwszej lokalizacji.

Inwestor poinformował również, że tego typu inwestycje nie są dla niego nowością i już mają zlokalizowane farmy w innych gminach, powiatach. Jednocześnie zauważył, iż nigdzie nie mieli żadnych problemów z realizacją przedsięwzięcia, a okoliczni mieszkańcy są z reguły przyjaźnie nastawieni. Kwidzyńska farma ma się składać z ośmiu wiatraków (o mocy 2,4 MW). Mają to być najnowocześniejsze wiatraki, zaopatrzone w turbiny, których w Polsce w tej chwili jeszcze nie ma. Charakteryzują się tym, że emitują mniej hałasu, są bardziej sprawne, a przede wszystkim wydajne.

Z kolei Mirosław Górski, radny powiatu kwidzyńskiego (klub PiS), zaniepokojony był doniesieniami na temat choroby wibroakustycznej. Według niektórych źródeł zagrożenie jest proporcjonalne do odległości.

- Odległości w różnych krajach są różne. Niemcy o dziwo są krajem, gdzie ta odległość wynosi 200 m, ale kraje o wysokiej kulturze ochrony zdrowia ludzi jak Francja, Szwajcaria, Portugalia mają te odległości zdecydowanie wyższe – mówił i pytał Mirosław Górski. – Czy musicie budować wiatraki w miejscach, gdzie naturalnym zamysłem mieszkańców tej wsi jest bezpieczne miejsce do życia?. Czy w tym miejscu jest właściwa lokalizacja farmy wiatrowej?

W odpowiedzi prof. Feliks Jaroszyk przyznał, że to straszna choroba, ale zwrócił uwagę, iż przy właściwie zaprojektowanych wiatrakach nie ma szans, aby były one powodem tej choroby.

- Nie ma sensu mówić o odległości, a jedynie o poziomie ciśnienia akustycznego. Hałas może wynosić 40 dB i nie więcej W niektórych przypadkach tolerancja będzie wynosiło 400 metrów, a w innych 700 metrów – wyjaśniał prof. Jaroszyk. - Te kwestie zostały już definitywnie obalone przez zachodnich uczonych.

- Od początku realizacji projektu wprowadzone zostały korekty. Przedstawiliśmy trzy różne warianty z różnym rozstawieniem wiatraków i o różnym poziomie hałasu – przyznał reprezentujący inwestora, Leszek Czubała. - Wszystkie wymogi będą w tych przypadkach zachowane. Inwestycja jest sprawdzana na etapie wydawania decyzji środowiskowej i potem jeszcze raz po jej realizacji. Nie ma zatem możliwości przekroczenia norm określonych w naszym prawie, które są i tak jednymi z najbardziej restrykcyjnych i ostrożnych w całej UE. Chciałbym zapewnić, że naprawdę dokładamy wszelkich starań żeby inwestycja była dobrze prowadzona  Dziwi mnie tylko, że tyle emocji pojawiło się przy farmach wiatrowych, a nic nie mówicie na temat firm, które są na terenie Kamionki i emitują hałas.

Jednak nie do wszystkich trafiały argumenty i kolejne zapewnienia. Obecna na spotkaniu Genowefa Szczotka, sołtys Kamionki określiła to w sposób dosadny.

- Uważam, że po to jest to spotkanie, aby wyprać mózgi panom radnym i mówię to z całą odpowiedzialnością. Jest wiele niejasności i będziemy stosować wszelkie formy protestu – zakończyła swoją wypowiedź Genowefa Szczotka.

Żywo zareagował na to stwierdzenie Henryk Ordon, przewodniczący Rady Gminy Kwidzyn, który był jednocześnie gospodarzem całego spotkania.

- Nie możemy słuchać tylko jednej strony. Zaprosiłem na ten panel wszystkich sołtysów, aby każdy mógł wypowiedzieć swoje zdanie bez obrażania innych – odparł przewodniczący. – Mamy tutaj specjalistów, ludzie wykształconych, którzy chcą przekazać określoną wiedzę, a wnioski niech każdy sam wyciągnie.

- Uważa pani, że to co tutaj powiedziano jest nieprawdą? Czy profesor Jaroszyk, który 40 lat się tym zajmuje przyjechał na czyjeś zamówienie, żeby okłamywać? Ta forma energii jest bardzo bezpieczna – powiedział Janusz Beger, który reprezentował Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej i był jednocześnie moderatorem kwidzyńskiego panelu dyskusyjnego.

- Wszystko o czym mówimy dzisiaj opiera się na polskim prawie. Nie ma wyznaczonych odległości, ale są podane inne parametry, które muszą być spełnione. Jeśli one nie będą spełnione, to będzie to ryzyko wyłącznie inwestora,. Nauczymy się wykorzystywać fakty i konkretne argumenty – apelował Ryszard Szczukowski, radny Gminy Kwidzyn.

Zupełnie na zakończenie momentami gorącej dyskusji zabrał głos zaproszony samorządowiec, który nie blokował wpuszczenia wiatraków na swoje tereny i do dzisiaj tego nie żałuje.

 - Jestem trzecią kadencje sołtysem, kocham swoją wieś i nigdy się z niej nie wyprowadzę i bardzo dobrze się w niej czuje. To, że udało nam się w niej kilka rzeczy zrobić, wynika ze zbiegu pozytywnych okoliczności. Na mojej drodze stanęli ludzie, z którymi udało nam się zrealizować kilka dobrych pomysłów.  Nie chce być traktowanym jako strona w tej dyskusji. Moim zdaniem prawda leży po środku. W naszej miejscowości nie znam ani jednego człowieka, któremu by wiatraki zniszczyły życie. Ludzie mieszkają od nich w odległości od 450 do 2 kilometrów. Znam ludzi, którzy mieszkają kilometr od wiatraka i im one przeszkadzają, a znam takich którzy mieszkają 500 metrów od turbin i nawet nic nie czują. To jest przede wszystkim kwestia indywidualna – powiedział sołtys Tomasz Węgrzyn.

- Przykład wójta gminy Kobylnica również pokazuje, że można zaryzykować. Teraz wieś się rozwija i przybywa mieszkańców. Do tego jednak muszą być inwestorzy, bo wtedy można więcej planować wydatków z budżetu gminy –  tak zakończył całe spotkanie Henryk Ordon.

 


Oceń artykuł
Autor: kasa | Poniedziałek 10 czerwca 2013 | 000 1398
Studio SiedemNowa Drukarnia Internetowa SIEDEM Online- ZBACZ JAKIE NISKIE CENY!!! KWIDZYNIACY FLP
Prawa autorskie 2010 - 2014 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem