Poniedziałek 22 października 2018 | Imieniny: Halki, Kordiana, Kordelii
6°C WIATR:
14ms
08:25 18:31

Rejestracja Zaloguj się
RADIO KWIDZYNIAKÓW
WIRTUALNA WYCIECZKA PO KWIDZYNIE - panoramiczne zdjęcia - KLIKNIJ TUTAJ

Gospodarka > Samorząd

WYWIAD Z JAROSŁAWEM ROSIAKIEM, PREZESEM ZARZĄDU KPPT SP. Z O.O.

PARK MA INSPIROWAĆ LOKALNYCH PRZEDSIĘBIORCÓW

 Jarosław Rosiak

 

Jak to się stało, że pojawił się Pan w Kwidzynie?

 

- Pochodzę z Grudziądza, związałem się z Kwidzynem poprzez firmę Jabil Circuit Poland sp. z o.o., gdzie przepracowałem prawie siedem lat. Na początku jako młodszy inżynier procesu, a na końcu w dziale SCM jako specjalista ds. zarządzania narzędziami. Na stanowisku tym byłem odpowiedzialny za zarządzanie narzędziami, wdrożeniem produkcji w firmach kooperujących z Jabilem.

 

Czy w Kwidzynie była to pierwsza praca?

 

- Już na studiach pracowałem, żeby zdobyć doświadczenie potrzebne na rynku pracy.

 

Skoro mówimy o studiach, to proszę przybliżyć nam ścieżkę edukacyjną.

 

- Po technikum budowlanym rozpocząłem studia na Politechnice Koszalińskiej (Wydział mechaniczny - mechanika i budowa maszyn). Tam uzyskałem tytuł magistra inżyniera budowy maszyn o specjalności techniki komputerowe w inżynierii produkcji. Na piątym roku rozpocząłem pracę w firmie Stal-met sp. z o.o. Usytuowana była ona w miejscu, gdzie w chwili obecnej znajduje się Centrum Handlowe Alfa. Na początku pracowałem jako kontroler jakości, następnie awansowałem na stanowisko kierownika spawalni, gdzie przez okres 5 miesięcy zastępowałem dyrektora produkcji. Następnie pracowałem w Przedsiębiorstwie Warma sp. z o.o., na stanowisku mistrz produkcji. Potem był Jabil, gdzie pracowałem najdłużej.

 

I już się wydawało, że ta firma będzie najważniejsza w Pańskim życiu zawodowym.

 

- Tak. Ta firma przygotowała mnie do trudnych wyzwań. Pomocne w tym były liczne szkolenia i zdobywane doświadczenie zawodowe. Jabil dał mi również możliwość pracy z osobami, od których dużo się nauczyłem - za co jestem bardzo wdzięczny.

 

Korporacja dużo wyciska, ale też dużo uczy.

 

- Korporacja, wymaga od pracownika poświęcenia się firmie, jednocześnie uczy pracy grupowej oraz pozwala rozwijać kompetencje.

 

Jak w korporacji jest z samodzielnością?

 

- Zależy to od stanowiska. Na stanowiskach specjalistycznych i managerskich, na których byłem zatrudniony, miałem dużą samodzielność. Oczywiście należy pamiętać o procedurach, jakie obowiązują na danym stanowisku. Co istotne, korporacja nie zabija kreatywności.

 

Skoro tak dobrze Pan się tam odnajdował, to skąd ta decyzja o zmianie miejsca pracy?

 

- W pewnym okresie pracy człowiek potrzebuje zmiany. Pracując jeszcze w Jabilu zacząłem coraz bardziej interesować się zagadnieniami związanymi zarówno z zarządzaniem operacyjnym jak i OZE.

 

Jednak do parku technologicznego wciąż było daleko.

 

- Na tym etapie tak. Nie sądziłem wówczas, że następnym przystankiem w moim życiu będzie KPPT.

 

Element poszukiwania jest Pana nieodłączną cechą.

 

- Każdy z nas czegoś szuka i rozszerza krąg zainteresowań. Wiążę to bezpośrednio z rozwojem zarówno osobowym jak i zawodowym.

 

Gdyby miał Pan w kwestionariuszu osobowym zaznaczyć tylko jedną specjalizację, to którą by to była?

 

- To trudne pytanie i nie mogę jednoznacznie określić specjalizacji. Obecnie najlepiej czuję się w energetyce oraz budownictwie pasywnym.

 

Kwidzyński park istnieje kilka lat. Jak Pan z zewnątrz postrzegał ten projekt?

 

- Bardzo mało informacji jest przekazywanych na temat kwidzyńskiego parku. Brakowało dotychczas odpowiedniego rozgłosu dla tej inwestycji. Poniekąd wiązało się to z przygotowaniami do przetargów, wyboru generalnego wykonawcy. Obecnie, kiedy namacalnie widzimy już powstające budynki i infrastrukturę, należy skupić się bardziej na promocji inwestycji oraz wyłuszczania pozytywnych aspektów jego budowy.

 

Kiedy po raz pierwszy zaczął Pan myśleć o pracy w KPPT?

 

- Około roku temu.

 

Ktoś musiał Pana do tego zainspirować.

 

- Nie do końca. Czytałem w lokalnej prasie informację, że prezes Piotr Łączny chce odejść, wówczas podjąłem decyzję o aplikacji na to stanowisko. Wysłałem swoje CV do udziałowców i udało się zastąpić na tym stanowisku poprzedniego prezesa.

 

W tym okresie trzeba było podjąć określone działania inwestycyjne i był to przełomowy moment dla spółki. Musiał mieć pan dosyć silne wsparcie.

 

- Wszystkim zależy na powodzeniu tej inwestycji, dlatego park jest wspierany przez udziałowców oraz grono osób, którym jestem bardzo wdzięczny.

 

Jakie najważniejsze zadanie postawili udziałowcy?

 

- Po pierwsze, musimy wybudować cały kompleks, a jak wiadomo jest to już realizowane. Jednocześnie szukamy intensywnie potencjalnych inwestorów, którzy chcieliby zainwestować w Kwidzynie.

 

I z tym może być trochę kłopotów.

 

- Jeżeli chodzi o poszukiwania potencjalnych inwestorów to poprzez sytuację makroekonomiczną mamy zadanie utrudnione.

 

To prawda, ale w przypadku parku kłopoty występują raczej gdzie indziej. Czy zapewniony jest pełny budżet?

 

- Dofinansowanie mamy zapewnione. Staramy się tak zarządzać projektem, aby nasze działania były zgodne z przepisami zawartymi w umowie dofinansowania. Obecnie trzeba poczynić kroki, aby pozyskać fundusze na kampanię reklamową.

 

Czym KPPT ma się różnić od innych parków w pobliżu?

 

- Trzeba sobie zadać pytanie, co to jest park przemysłowo-technologiczny. Inne zadanie ma park przemysłowy, a inne zadanie ma park technologiczny. Park przemysłowy ma za zadanie pozyskać inwestorów, pomóc im w budowie zakładu i na tym się kończy jego rola. My znaleźliśmy niszę, dzięki której mamy swoją tożsamość, która pomoże nam w promocji. Naszym celem jest promocja i wykorzystanie w praktyce odnawialnych źródeł energii, gdzie w tym zakresie będziemy starać się wspierać lokalnych przedsiębiorców poprzez klaster i jednoczyć w konsorcjum.

 

Współpraca z jakimi środowiskami naukowymi wchodzi w rachubę?

 

- Głównie współpracujemy z Politechniką Gdańską – wydział maszyn przepływowych. Staramy się również rozpocząć współpracę z Electric Power Research Institute (EPRI) oraz innymi środowiskami naukowymi.

 

Park technologiczny zajmie docelowo 16,5 hektara, a ile ma powstać na tym terenie miejsc pracy?

 

- To trudne pytanie. Ze swojej strony będziemy się starać, aby było ich jak najwięcej. Jednak jest to w dużej mierze zależne od inwestorów, którzy będą generować miejsca pracy.

 

Ale my już budujemy określony kompleks.

 

- Budowany kompleks jest przeznaczony dla mikro i małych przedsiębiorstw. Ma się w nim znajdować inkubator jak i pomieszczenia przeznaczone na biura. Jesteśmy w trakcie tworzenia oferty dla przedsiębiorców, którzy wybiorą na siedzibę swojej działalności KPPT.

 

Ktoś bardzo dawno namieszał w głowach lokalnych przedsiębiorców i niektórzy z nich sądzą, że znajdą tu fajne miejsce.

 

- Moim zdaniem nikt nie namieszał lokalnym przedsiębiorcą, a tylko wskazał im dobre miejsce. Na pewno będzie ono konkurencyjne. Zarówno w obiektach kubaturowych KPPT jak i w przyległych terenach inwestycyjnych.

 

Pierwsze koncepcje wyraźnie określały ilość miejsc pracy.

 

- Ilości te wynikały z sytuacji makroekonomicznej. Zmiany jakie nastąpiły w gospodarce od tamtego okresu mogą  zweryfikować założone wskaźniki.

 

Dwa lata temu na spotkaniu z samorządowcami dotychczasowy prezes mówił o 150 miejscach pracy.

 

- Park ma inspirować lokalnych przedsiębiorców i szukać dla nich możliwości rozszerzenia swojej oferty oraz zwiększenia zatrudnienia. Może przybędzie co najmniej 150 miejsc pracy. Zobaczymy.

 

Mówił Pan o energii odnawialnej, a International Paper już od dawna realizuje największą w Europie plantację topoli. Czy to nie mógłby być dobry partner dla waszych projektów?

 

- Teraz jesteśmy w trakcie przygotowywania się do uczestnictwa w dużym projekcie, co będzie wiązało się z rozmowami z różnymi firmami.

 

IP nie można bagatelizować.

 

- Nie bagatelizujemy. Po prostu nie prowadziliśmy jeszcze rozmów z IP. Zamierzamy podjąć z tą ogromną firmą współpracę.

 

A jak kompleks zostanie wybudowany, a profitów z tego nie będzie?

 

- Zawsze jest jakieś ryzyko, ale będziemy starali się pozyskiwać środki z zewnątrz. Park ze względu na swoją działalność nie ma zarabiać na przedsiębiorcach. Profity ma przynosić dla społeczności lokalnej, pośrednio poprzez podatki płacone przez przedsiębiorców jak i okolicznych mieszkańców zatrudnionych na terenie parku.

 

Każde dofinansowanie ma swoje dobre i złe strony.

 

- Tak, ale głównymi profitami dla KPPT będzie sprzedaż terenów inwestycyjnych.

 

40 milionów włożone w inwestycję może się szybko zwrócić?

 

- 75 proc. dofinansowania jest z UE, a 25 proc. jest to wkład własny parku. Pokryty on jest z kredytów zaciągniętych przez spółkę. Inwestycja na pewno się zwróci w perspektywie czasu i będzie przynosić zysk dla społeczności lokalnej.

 

Nie wyobrażam sobie inwestorów, którzy za grunt z budynkami wyłożą 40 milionów złotych.

 

- Ja też sobie tego nie wyobrażam. Pan myli pojęcia. Inwestycja nie powstała po to, aby ją od razu sprzedać. Będziemy wynajmować powierzchnie biurowe, produkcyjne, sprzedawać tereny inwestycyjne i w perspektywie ok. 15 lat inwestycja się zwróci. Taki proces towarzyszy tego typu inwestycjom. My nie jesteśmy deweloperem.

 

Zobaczymy po 15 latach... Co nowego wprowadził Pan do wizji marketingowej? Czy może Pan liczyć na pomoc przejętego zespołu?

 

- Opracowujemy strategię marketingową parku. Pracujemy zespołowo i to przynosi najlepsze efekty.

 

Czy ten zespół podąża Pańskim śladem?

 

- Musimy mieć do siebie zaufanie i razem współpracować.

 

Dostał Pan zespół w spadku i nie poczynił w nim żadnych korekt.

 

- W chwili obecnej nie widzę powodów, dla których miałbym wykonywać korektę. Osoby pracujące w KPPT są przypisane bezpośrednio do projektów, w których się sprawdzają i wykonują ciężką pracę. 

 

Skąd wziął się pomysł na wyjazd do Chin?

 

- Państwo środka jest dużym graczem, w którym widzę partnera. Jest tam wola do podjęcia współpracy. Wyjazd na VII Forum Biznesu i Współpracy Technologicznej w Chengdu wiąże się zarówno z promocją naszego parku jak i możliwością nawiązania współpracy. Otrzymaliśmy zaproszenie do uczestnictwa oraz listę potencjalnych partnerów zainteresowanych współpracą. Dodatkowo dzięki dofinansowaniu poniesiemy minimalne koszty, które w perspektywie mogą przynieść korzyści w postaci nawiązania bezpośredniej współpracy z potencjalnym inwestorem.

 

Co chciałby Pan na koniec przekazać naszym czytelnikom?

 

- Chciałbym żeby czytelnicy postrzegali KPPT jako szansę dla naszego regionu. Dzięki możliwości dofinansowania 75 proc. w budowę infrastruktury parku mamy możliwości stworzenia centrum biznesowego. Taka okazja już się nie powtórzy. 

 

Z Jarosławem Rosiakiem rozmawiał Marek Sidor

Oceń artykuł
Autor: Wywiad spisała Anita Przepiórka | Piątek 19 października 2012 | 000 13193
PROGNOZA POGODY KWIDZYNIACY MAM
Prawa autorskie 2010 - 2018 © Puls Kwidzyna | Projekt i wykonanie Studio Siedem